

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościPianiści świata na dwusetne urodziny kompozytora
Strona 9 z 9 Dochodziła godzina rozpoczęcia koncertu - zastanawialiśmy się czy zdąży się przebrać. Nie zdążył, koncert rozpoczął się z opóźnieniem, ale się przebrał. Nikt natomiast nie poprawił mu odstającego kołnierzyka z tyłu, ale to było najmniej ważne. Rozpoczęła Orkiestra Sinfonia Varsovia, brzmiała chyba ciekawiej niż w przeddzień Orkiestra Filharmonii Narodowej. Dyrygował nieznany mi Gruzin, George Tchitchinadze, nb. spodobała mi się jego sztuka dyrygencka - pełna elegancji, a przy tym czujna, precyzyjna i czytelna, dla wszystkich. Ale kiedy wszedł solista - zburzył wszelkie możliwe kanony elegancji, artyzmu, grał poza jakimikolwiek ustalonymi przez Chopina tempami. To ekstremalnie wolno, to znów biegunowo szybko, do tego w dynamice kilku forte, rąbiąc w klawisze i w fortepian bez opamiętania, akcentując czy wybijając nagle pojedyncze nuty granego tematu a la Webern, to znów grając na granicy słyszalności. Gdzieś tam może i było jakieś legato, ale gdzie mu do Chopina. Część druga - też ekstremalna w dynamice, w tym rąbaniu w fortepian, bardziej pasującym, jeśli już, do Koncertu b-moll Czajkowskiego choć przecież i tam obowiązują inne reguły gry. To nie ta muzyka, to nie ta estetyka, to nie to miejsce, to nie ten czas - na takie muzyczne bluźnierstwa i interpretacyjne karykatury. Byłem ogromnie zniesmaczony tym koncertem, także reakcją publiczności choć koncert przyjąłem znacznie spokojniej niż w listopadzie ub.r. w Krakowie. Były okrzyki, była standing ovation, były też skądinąd słuszne głosy tych zachwyconych: skoro wam się nie podoba - to po co przyszliście... Martwi mnie to, że nasze filharmonie wręcz żerują na tej niebotycznie bezgranicznej popularności Pogorelicha. Wystosowano kolejne zaproszenia...Niby jest prawdą, że jeśli publiczność chce przyjść, chce zapłacić kilkaset złotych za bilet, to grzechem byłoby go nie zapraszać, choćby i też dla podreperowania skromnych filharmonicznych budżetów ale - moim zdaniem - jest to działanie szkodliwe, nic nie mające wspólnego z edukacją, estetyką, kulturą czy z dobrym smakiem. Nasza publiczność choć niby doskonale znająca się na chopinowskiej rzeczy bałwochwalczo wręcz wybacza Pogorelicowi to, czego nigdy nie powinna wybaczyć. Nikomu... Pogorelic znów udowodnił nam, że jurorzy mieli absolutną rację w 1980 roku... |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||