

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościFilharmonia Białostocka tym razem w Londynie i w Oksfordzie!
Strona 6 z 9 Były bardzo szczęśliwe i ukontentowane wysokim poziomem wykonawczym orkiestry, najbardziej zaś - co oczywiste - wzruszyła je, poza Elgarem, muzyka Karłowicza właśnie. Obie Panie wyraziły też swoją wielką radość, że mogą oglądać tam w Londynie TVP Kultura i być na bieżąco z polskim życiem muzycznym. Podziękowały, mnie także (co było miłą niespodzianką) za poprzedni Konkurs Chopinowski - przypomnę, w całości transmitowany przez tę stację i ogromnie ucieszyły się, że i w roku następnym będą miały taką możliwość (o ile pokonane zostaną finansowe trudności tej stacji). Istotnie, doskonale pamiętam oddźwięk telewidzów, nie tylko polskich - był imponujący, dzwoniono do naszego telewizyjnego studia z całego świata (dodatkowo iTVP transmitowała Konkurs przez internet). Oksford Nazajutrz zespół czekała podróż do Oksfordu, dwie godziny jazdy autokarem do krainy nauki, kultury, księgarń naukowych, siedziby historycznego Uniwersytetu i wspomnianej już wcześniej imponującej Katedry Oksfordzkiej. Zaraz po przyjeździe zwiedzaliśmy to niezwykłe miasto, niemal od razu "wchodząc" na piękny, barokowy Sheldonian Theatre, gdzie wieczorem miał odbyć się koncert Filharmoników Podlaskich.
Ta imponująca przepychem choć bardzo kameralna w sumie budowla, powstała w 1669 roku jako część Uniwersytetu. Muzykę wykonywano tam od samego początku, a po 64 latach od powstania Teatru George Frederick Handel dyrygował tam swoja Athalią. Trudno się więc dziwić, że obok plakatu anonsującego polski wieczór symfoniczny, w Sheldonian Theatre wisiały też plakaty zapraszające na świąteczne wykonanie handlowskiego Mesjasza. Nawiasem mówiąc, i Londyn, i Oksford, pełne były bożonarodzeniowych akcentów, najbogatsze sklepy w Londynie wręcz prześcigały się w stylu i bogactwie świątecznych dekoracji. Spacerując po obu miastach spostrzegłem natomiast jedną wielką różnicę: w Oksfordzie co drugi sklep to księgarnia, także szczególnie bogata muzyczna przy Broad Street, a w Londynie, przechodząc jednego popołudnia kilka kilometrów, obok wielkich salonów mody i niekończących się restauracji nie spostrzegłem... ani jednej.
Koncert w Oksfordzie prowadził osławiony u nas wielką londyńską karierą Paweł Kotla - nb. kolega ze studiów Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego z warszawskiej AM. Jego udział w tym, koncercie wynikał z faktu, że był pomysłodawcą tego wieczoru. Wiedział, że Wydział Muzyczny oksfordzkiego Uniwersytetu, którego zresztą Kotla jest absolwentem (studiował tam muzykologię i praktykę wykonawczą, tam też przez dwa lata prowadził Orkiestrę i Filharmonię tej renomowanej i wielce prestiżowej uczelni) nosi się z zamiarem zorganizowania tam seminarium poświęconego twórczości i osobie Mieczysława Karłowicza i zaproponował to muzyczne zwieńczenie popołudniowego spotkania polskich i angielskich muzykologów. Nieszczęśliwe w tym wszystkim było tylko to, że miał poprowadzić koncert z tym samym repertuarem, który Filharmonia Białostocka prezentowała podczas dwóch pozostałych koncertów londyńskich dyrygowanych przez Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego, w przeddzień i nazajutrz. Problem polegał na tym, że obaj dyrygenci - co zrozumiałe - prowadzili te dzieła inaczej, a jednak pewne nawyki, przyzwyczajenia nabyte przez codzienne próby trudno nagle wyeliminować.
|
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||