

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościFilharmonia Białostocka tym razem w Londynie i w Oksfordzie!
Strona 5 z 9 Koncert pierwszy Na dobry początek Preludium Polonia 1915 Elgara, napisane w hołdzie Polsce i Ignacemu J. Paderewskiemu - co za brzmienie, jaka pełna blasku instrumentacja! Orkiestra świadoma tych wartości, stworzyła okazały muzyczny monolit, wzbogacony - w warstwie melodycznej - polskimi pieśniami historycznymi, naszym hymnem narodowym, także cytatami z Paderewskiego. Wzruszające dzieło, wzruszająco wykonane. Podczas tej prezentacji zastanawiałem się czy nie powinna narodzić się tradycja wstawania publiczności podczas grania w samym finale dzieła mazurka Dąbrowskiego. Uczucia te nabrały jakiejś szczególnej mocy właśnie w tym, tak patriotycznym i ważnym zawsze dla nas Londynie. Ktoś musiałby uczynić to spontanicznie aby porwać tym samym pozostałych słuchaczy, zwłaszcza w miejscu, w którym kiedyś powstanie króla podczas wykonywania Alleluja z Mesjasza Haendla zrodziło tradycję, z którą liczy się i uznaje cały muzyczny świat (czy w królewskim Londynie nie mogłem sobie troszkę pomarzyć ?). Potem były Odwieczne pieśni Mieczysława Karłowicza. Ile piękna, tak polskiego znów nastroju, ile kolorów tej muzyki...Świetne było brzmienie orkiestry, gra bez żadnych przerysowań - szczera, prawdziwa, czytelna, bogata muzycznie. Wszystko to imponowało mi szczególnie kiedy uzmysłowiłem sobie w jak wolnym tempie przebiega narracja I ogniwa, myślę, że dopiero wtedy trzeba umieć zagrać to właściwie. Fantastycznie zagrała swoją partię na rożku angielskim, chwalona już przeze mnie w Szwecji - Kinga Szmigulska. Za każdym razem, grała ją trzykrotnie, zachwycała pięknem prowadzenia frazy, muzyczną różnorodnością i atrakcyjnością - partia ta jest organicznie wręcz z nią zespolona. Wielkie wrażenie. Nie można też nie wyróżnić przy okazji i innych solistów grających w orkiestrze, nie tylko zresztą w dziele Karłowicza - myślę tu przede wszystkim o włoskim oboiście - równie wrażliwie i pięknie "śpiewającym" - Luce Neccia, także o znakomitym klarneciście - Grzegorzu Puchalskim. Druga odwieczna pieśń, zagrana była szczególnie subtelnie, zwracając uwagę miękkością smyczków, ich artykulacyjną jednością , uważam, bezpośrednio wynikającą z pełnego kultury stylu dyrygowania Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego. Jest w tym dyrygowaniu tyle właściwej i oczekiwanej miękkości, delikatności, zarazem spokoju - trudno się więc dziwić takiej reakcji muzyków. Imponowało też rozwinięcie tej drugiej pieśni, świetnie zgrane i zagrane przez wszystkich muzyków. Zrobiło wrażenie wykonanie dzieła Karłowicza. Jest to muzyka, którą możemy się chwalić, wszędzie. W każdym miejscu rozmawiałem z publicznością w przerwie, wszyscy zachwycali się pięknem tej muzyki! Po przerwie, popisowy numer Orkiestry - IV Symfonia Schumanna, znakomita okazja do popisu dla orkiestry i dla dyrygenta. Nawiasem, przed i po koncercie rozmawiałem z dwiema Polkami, które ukończyły tamtejszy College, wiele lat temu, a dziś wciąż z wielką aktywnością uczestniczą w londyńskim życiu muzycznym.
|
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||