

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Poczytajmy co pisze Gniewomir Zajączkowski
Strona 1 z 2
Ponieważ okoliczności osobiste uniemożliwiły mi obejrzenie premiery Kobiety bez cienia Ryszarda Straussa w Operze Narodowej, pewna zaprzyjaźniona postać (nie powiem kto!) podsunęła mi do przeczytania recenzję Gniewomira Zajączkowskiego w tygodniku „Kultura Literacka” pod takim oto, ekscentrycznym tytułem: „Tego wycia trudno było słuchać!”.
Zacytuję nieliczne tylko wyimki z tego zdumiewającego tekstu autora, który ponoć już od 10 lat zajmuje się komentowaniem wydarzeń muzycznych i operowych, choć ja dotąd nie miałem o tym pojęcia. Oto co pisze po obejrzeniu spektaklu w dniu 15 lutego br.:
„Kobieta bez cienia Ryszarda Straussa to dzieło obarczone dużym ryzykiem niepowodzenia zarówno w warstwie muzycznej, jak i inscenizacyjnej. W Teatrze Wielkim – Operze Narodowej … zabrakło świadomości tego wyzwania. Nową inscenizację… wyreżyserował Mariusz Treliński. Reżyser podszedł do tego przeładowanego symbolami tekstu w sposób nie zdradzający wyczucia dramaturgicznego ani znajomości dzieła… Od wielu lat rzuca się w oczy, że odkąd Treliński zakończył współpracę z choreografem Emilem Wesołowskim, reżyseria postaci szwankuje zarówno w zbliżeniu, jak i w szerokim kadrze. Zaś śpiewacy zdają się rzadko wiedzieć, po co są na scenie. Chciałbym jednak powiedzieć, że Kobieta bez cienia w reżyserii Trelińskiego nie jest spektaklem szczególnie złym. Zdarzały mu się gorsze. Problem w tym, że jest spektaklem dojmująco nijakim”.
Tutaj następuje krytyka „głupiego” dopisywania „muzyczki” do partytury straussowskiej oraz umieszczonej na obrotówce scenografii „wyglądającej na twórczą interpretację Elektrowni Powiśle (sic!)… Owa muzyczka oczywiście leciała z nagrania (sic!), byli więc panowie od nagłośnienia. Pozwolono się im wykazać, więc całego spektaklu wysłuchaliśmy przez głośniki. Zupełnie jak w kinie albo na stadionie, lecz zupełnie nie jak w teatrze operowym”.
Jeszcze bardziej dostało się Izabeli Kłosińskiej, która „po skończonej karierze zamiast odejść na emeryturę, załatwiła sobie w 2015 roku posadkę dyrektorki ds. obsad … Przewiną Kłosińskiej jest nie tylko brak pojęcia o dziele, do którego robi obsadę, co w gruncie rzeczy na tym stanowisku jest niewybaczalne, lecz także brak kompetencji do oceny stanu głosu, więc i przydatności poszczególnych śpiewaków”. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||