

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Nowa moja książka to dobra wiadomość
Strona 1 z 2
Często ludzie zadają mi pytanie, dlaczego książki ze zbiorami moich felietonów nie są do nabycia w księgarniach i miejscach powszechnie dostępnych dla czytelników? Od dawna tłumaczę, a teraz to powtarzam, że moja publicystyka ma niewiele wspólnego z poczytnością i adresowana jest przede wszystkim do osób zainteresowanych sztuką operową, baletem i muzyką, zarówno w aspekcie historycznym, jak i sytuacji współczesnej. Z powagą i godnością znoszę pojawiające się tu i ówdzie komplementy (nie często!), że piszę interesująco i z talentem, a ten i ów wielbiciel, a zwłaszcza wielbicielka twierdzi, że „czytanie Angory zaczynam zawsze od pańskiego felietonu”. Wtedy, utwierdzając się we własnej skromności wyznaję w myślach, że również czytając Angorę, zaczynam najpierw od tego, co napisał w swoim felietonie na str. 9 mój przyjaciel i sąsiad Henryk Martenka.
Trzymam właśnie w rękach przywieziony przed chwilą z drukarni kolejny tom moich felietonów pod wspólnym tytułem „Festiwale, festiwale…” To już piąta edycja wojowania z piórem w ręku, po Felietonach operowych, Wejściu dla artystów, Zaproszeniu do tańca i Alfabetu dla zaawansowanych.
Trudno opisać, a jeszcze trudniej przeżyć uczucie towarzyszące autorowi przyciskającemu do piersi zgromadzone obok siebie myśli, poglądy, zwierzenia i oceny na użytek czytelników. Ale nie tylko. Przeglądając ponownie te teksty zauważam to, co przed laty towarzyszyło mi podczas pewnej rozmowy ze śwętej pamięci Jerzym Waldorffem. Chcąc mianowicie wzmocnić jego ówczesne rozumowanie, zacytowałem z pamięci pewien fragment waldorffowskiego felietonu, na poparcie głoszonej przed chwilą tezy. Słysząc to właściciel Puzona wykrzykiwał: „– Ja tak napisałem? Pan to zapamiętał? Proszę to udowodnić!”. Kiedy już się uspokoił i jednak przekonał do moich prawomyślnych intencji, wyznał z ujmującą i szczerą skromnością: „Po pewnym czasie autor przestaje pamiętać to, co kiedyś napisał i nie jest to przejawem jakiejkolwiek demencji czy sklerozy. Aby zachować ekspresję swych sformułowań i poglądów, autor musi myśleć do przodu, a nie ciągle grzebać się w detalach swoich minionych dociekań”.
Taką lekcję otrzymałem wówczas od mojego Cycerone. Ale ujętą w poszczególnych tomach felietonową tematykę zgromadziłem po to, aby wraz z czytelnikami móc się w niej przeglądać, wracać do niej w imię precyzji myślenia i formułowania sądów, wreszcie badać postępy w uprawianiu cotygodniowej publicystyki. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||