

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościMłodzi muzycy w Rzeszowie
Strona 2 z 4
Zaczęli od Rapsodii Ludomira Różyckiego, która pojawiła się jeszcze raz tego dnia. Utwór postromantyczny na początku jakby zbliżony do muzyki cygańskiej. Smyczkowcy Krzysztof i Monika znaleźli sobie nietypowe miejsce na przechowywanie tłumików – na krześle z tyłu za plecami (tłumiki pod tyłkiem). Gdy się odwracali szukając tego „czegoś” budziło to zdziwienie. Drugi utwór był bardziej „modern” czyli Trio Artura Malawskiego. Zaczynały smyczki dalekim echem Karola Szymanowskiego. Potem w „astralnym” Andante, gdzie skrzypce grają jak altówka, a zakończyło się żywym dosyć brutalnym Vivace, bliskim Prokofiewowi, ale i z polskim „idiomem”, czyli melodyjnie z rytmem tanecznym.
Znów czuło się, że to świetna muzyka i szkoda, że tak rzadko, a może wcale się jej nie wykonuje. A zespół – 2 panie + 1 pan – pokazał że wszyscy potrafią przerwać gwałtownie i jednocześnie. Dalej przyszły cztery panie z kwartetu smyczkowego Veramo by zagrać najpierw Franciszka Lessela (muzyka wyraźnie u nas niedocenionego, choć był jak Mozart uczeniem Józefa Haydna) Fantazję na kwartet. Muzyka klasycyzująca ale już z zalążkami romantyzmu – to dlatego, że bardzo ładnie grała wiolonczela. Po nim był Kwartet smyczkowy Stefana Kisielewskiego, którego fragment był kiedyś ilustracją do filmu o kompozytorze – pan Stefan wędrował jakąś bardzo wyboistą ścieżką z pustą torbą na zakupy w ręku.
Odezwała się muzyka taka jak jej autor – żartobliwa i zgryźliwa, bo w nim był artysta, myśliciel i satyryk. Czasem brzmiało to jak piosenka dla dzieci śpiewana przez podpitych rodziców, ale w części Tempo di gavotte była jak pozytywka – figurynka z porcelany. W finale – fuga, co znamionuje mistrza. Kolejny kwartet Airis miał trzy panie i jednego pana. Wybrał dla siebie IV Kwartet Szymona Laksa – tu było trochę melodyjnego sonoryzmu z wysublimowaną harmonią, a zaczynało się to na planie fugi. Część trzecia con fuoco miała w sobie coś z jazzu, z rytmami synkopowanymi, ale w sumie utwór był raczej „bezstylowy”, czyli trudny do rozpoznania bez podpisu. Po nim zagrali dwie części z Kwartetu Ludomira Różyckiego – teraz mieliśmy piękny obraz romantyczny a po nim coś „czeskiego” w charakterze niby ze Smetany. W produkcji Airisa widać było że tutaj jest patriarchat – wiolonczelista narzucał swoją muzyczną wolę koleżankom. Prowadzący bardzo zachwalał kolejnych wykonawców niby duet, ale po prostu skrzypaczkę z pianistą Aleksandrę Kuls i Marcina Koziaka. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||