

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościMariusz Kwiecień - w USA zaśpiewał 200 przedstawień.
Strona 4 z 6 Sezon 2002-03 zaowocował również drugim i ostatnim jak do tej pory, powrotem do The Michigan Opera w Detroit, gdzie po raz pierwszy w swojej karierze, 9 listopada 2002 roku zaśpiewał rolę Doktora Malatesta (Don Pasquale). Ponieważ spektakl 10 listopada był grany w niedzielę po południu całą noc jechałem autobusem z Chicago do Detrioit i tak samo z powrotem. Akcja Don Pasquale powinna rozgrywać się w XVIII wiecznym Rzymie, lecz reżyseria omawianej produkcji została umieszczona w czasach nam współczesnych, w dodatku na Brooklynie (tam prywatnie mieszkał sceniczny Malatesta). Bohater tego szkicu jako Malatesta popisał się finezyjnie opracowanymi elementami warsztatu aktorskiego idealnie zespolonymi z warstwą muzyczną. Imponował intensywnością artystycznego wyrazu w scenach zespołowych. Najwspanialej objawił się błyskotliwym wykonaniem arii Bella siccome un angelo. W interpretacji przejawiła się niezwykła fantazja muzycznej śpiewności, nadająca jej całkowicie przekonujący wyraz artystyczny. Głównie zachwycał niesamowitym zmysłem wokalnej kolorystyki, błyskotliwym budowaniem muzycznej frazy i wprost niesamowitą grą aktorską. Wywarł fantastyczne wrażenie, gdy udawał zaskoczenie obrotem spraw, zresztą w libretcie zaznaczonych. Było to niesamowite balansowanie między przyjemnością z realizacji zamierzonego celu, a wyjściem na jaw misternej intrygi. Wznosząc widzów w rejony wysublimowanych odniesień artystycznych potrafił jednocześnie zachować równowagę w cudownym balansowaniu na wyżynach komizmu sytuacyjnego. Pamiętał przy tym, że akcję przeniesiono do czasów współczesnych i dobrał do nich najlepszy z możliwych warsztat aktorski. Z wdziękiem prowadząc głos, kolejny raz udokumentował, iż we włoskim stylu bel canto na nieboskłonie gwiazd opery, jest klejnotem świecącym pełnym blaskiem.
Tą samą partią, 11 stycznia 2003 roku debiutował również w Seattle. Cały sezon należał do aktywniejszych w USA, bowiem w nim, na amerykańskich scenach wystąpił w 31 przedstawieniach, które zakończył pierwszą dużą partią w Metropolitan Opera. 1 kwietnia 2003 roku na pierwszej scenie świata odniósł tryumfalny sukces jako Marcello (La Boheme). Kreacją roli biednego malarza już od pierwszych dźwięków Questo Mar Rosso mi ammollise oblał moje serce miodem. Jego artyzm polegał na drobiazgowym przekazaniu szczegółów interpretacyjnych zamieszczonych w partyturze. Rozwijając głos w długich frazach brzmiał olśniewająco gdyż górze skali nadał urzekający blaski. W duecie z Mimi w zaczynającym się od słów Mimi?! Speravo di trovarvi qui i w zaraz następującej po nim scenie z Rudolfem Marcello. Finalmente! błyszczał jakością dźwięku. W podobnie mistrzowski sposób brylował głosem w duecie O Mimi, tu piu non torni. Dzięki doskonale opanowanej umiejętności wokalnego stylu bel canto, niezbędnej u Pucciniego, do publiczności docierał każdy niuans, bo każdy detal miał pieczołowicie i doskonale opracowany. W dzielnicy łacińskiej Marcello tworzony przez Kwietnia kipiał energią i żywiołowością, szczególnie podczas słynnego walca Musetty. Skupiał na sobie uwagę miotając się między dumą zdradzonego kochanka, a ciągle trwającym uczuciem. Wyrazistą i sugestywną grą maksymalnie przybliżał widzów do tego, co dzieje się w rozdartej duszy granej postaci. Szczyty ekspresji osiągnął przepięknie zaczynając od wysokiego e Gioventu mia, tu non się morta. Tak ogromnej muzykalności nie sposób zapomnieć.
|
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||