

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Operowe „del destino“ Teresy Żylis-Gary
Strona 2 z 2
Pozostało zmaganie się z wielką, od początku do końca niezwykle uczciwie ukształtowaną karierą, przebiegającą przez 16 sezonów w Metropolitan Opera, oraz częste występy w Londynie, Paryżu, Hamburgu, Berlinie, Tokio, Lizbonie, Buenos Aires, a czasem również w La Scali (Otello) i Bolszoj (Eugeniusz Oniegin).
Kiedyś w latach siedemdziesiątych trafiłem w Wiedniu na dwa jej spektakle między występami w Met. W środę śpiewała Hrabinę w Weselu Figara, a w niedzielę Donnę Elvirę w Don Giovannim. Po obu spektaklach tłumy publiczności oczekiwały na autograf Gwiazdy. Wychodzący z baletowej próby Rudolf Nurejew (był na afiszu w czwartek i w sobotę), przepychając się przez zbiegowisko krzyczał: „Przecież mój występ jest dopiero jutro!”. Ale ujrzawszy Teresę Żylis-Garę zawołał: „Teraz rozumiem, kogo – poza mną – kocha Wiedeń”… i oboje artyści padli sobie w objęcia.
W kilka lat potem postanowiłem zaskoczyć wybitną rodaczkę, udając się na jej recital podczas festiwalu w Aix-en-Provence. Aby pomieścić ogromną liczbę melomanów odbył się on plenerowo, na olbrzymim dziedzińcu arcybiskupim. Po zakończeniu wysmakowanego, wspaniale zaśpiewanego repertuaru m.in. z utworami Moniuszki, Paderewskiego i Szymanowskiego, wdrapałem się na estradę, aby osobiście wręczyć artystce pokaźny bukiet kwiatów.
Pani Teresa wskazała akompaniatorowi stosowne nuty, uciszyła oklaski i nienaganną francuzczyzną powiedziała do publiczności: - Ten Pan jest dyrektorem Opery w Łodzi, polskim mieście, gdzie niegdyś studiowałam i nauczyłam się prezentowanego dziś repertuaru. Na bis zaśpiewam walca z opery Casanova Ludomira Różyckiego, zaczynającego się po polsku od słów „To dawny mój znajomy”…
Podziw i kult do sztuki Teresy Żylis-Gary jest u mnie dawny, intensywny, serdeczny i bardzo osobisty. Trwa przez wszystkie lata jej scenicznych tryumfów, przedłużony dbałością o związki z ojczyzną, mistrzowskimi kursami dla młodych polskich adeptów wokalistyki oraz cennymi – a nie eksponowanymi – wartościami życia osobistego. „Patrząc wstecz na moje artystyczne życie, nie zmieniłabym ani kropeczki” – powiedziała kiedyś.
W dniach jej dziewięćdziesięciolecia (23 stycznia) będziemy ogarnięci wzruszeniem, najserdeczniejszymi intencjami i nieustającą wdzięcznością, że na naszych oczach tak wspaniale spełnia się „La forza del destino” artystki operowej, która na zawsze była, jest i będzie żywym pomnikiem naszej narodowej kultury. Ciągle brzmi w uszach, kiedy w Aix-en-Provence spojrzała na mnie i zaśpiewała: „To dawny mój znajomy”… swym pięknym, niezapomnianym głosem. Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||