

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Katastrofa w Wiedniu
Strona 2 z 2
Przy dźwiękach uwertury, PRL- owska milicja po ciemku przeszukuje pokoje hotelowe. Zaraz potem kelnerzy w rytmie poloneza kończą ubieranie stołów do uczty weselnej. Podczas tercetu „czuczło” w wyzywającej sukni ślubnej prezentuje się jako Zofia, a pojawiająca się wkrótce Halka pełni funkcję kogoś w rodzaju pokojówki, kelnerki, sprzątaczki, lub wszystkiego tego razem. Janusz jawi się jako pijak, warchoł, narkoman i „pies na baby”, a Stolnik odgrywa rolę mafioza wydającego córkę za mąż w atmosferze poróbstwa, pijaństwa i rozróby. Podczas mazura i tańców góralskich rozwydrzona młodzież wyczynia łamańce, nie mogące nawet aspirować do miana choreografii.
Fabularny przebieg tego wszystkiego śpiewany jest moniuszkowskim tekstem Włodzimierza Wolskiego, którego sekwencje wykonywane między innymi przez Jontka (jeden z kelnerów!) nijak się mają do tego, co się odgrywa na scenie.
Na to pandemonium i demencjum może być tylko następująca rada. Reżyser powinien odłączyć muzykę Stanisława Moniuszki od fabuły która mu w duszy gra i od klimatów alkoholowo, narkotykowo, dziwkarskich. Następnie znaleźć kompozytora i autora tekstu, którzy do tejże reżyserii napiszą nowe dzieło. Po czym Opera Narodowa niechże zagra to dla wszystkich, co nie chcą już moniuszkowskiej Halki, z całą jej historią, pięknem, romantycznym przesłaniem i wielopokoleniową tradycją interpretacyjną. Gdyby nie zdołano na taki spektakl znaleźć kompletu publiczności w Teatrze Wielkim, reżyser (Mariusz Treliński), scenograf (Boris Kudlička), projektantka kostiumów (Dorota Roqueplo) i choreograf (Tomasz Wygoda) powinni w dekoracjach i kostiumach przywiezionych z Wiednia zagrać to może na jakimś festiwalu, lub po prostu – dla siebie i swoich znajomych – we własnych domach. Nie wolno czegoś takiego pokazywać światu pod szyldem polskiej Opery Narodowej, prowadzić na takie spektakle dziatwę szkolną sugerując, że taka właśnie jest Halka Stanisława Moniuszki, tylko że w nowej, współczesnej i „wizjonerskiej” formule sztuki operowej.
Opowiadano mi w Wiedniu, jak Joan Holender – dyrektor Staatsoper w latach kiedy ja kierowałem Teatrem Wielkim w Warszawie, wybitny znawca, fachowiec i tamtejszy autorytet, pytany w telewizji co sądzi o spektaklu Halki w Theater an der Wien, krzyknął do kamery: „Aber das ist eine grosse katastrophe!” I po co nam to było? Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||