

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
W Busku u Krystyny Jamroz
Strona 1 z 2
Nowej generacji działaczy w sferze kultury wydaje się, rezultaty ich działań zależą od stworzenia odpowiedniej ilości konkursów i festiwali. Wśród nich coraz więcej poświęcone jest pamięci polskich śpiewaczek, śpiewaków i kompozytorów. To dobrze, chociaż po kilku edycjach pozostaje już tylko nazwisko patrona, a w programach organizatorzy zamieszczają… co komu w duszy gra. Tam, gdzie jestem zapraszany mówiłem głównie o Didurze (Sanok), Moniuszce (Kudowa), Kiepurze (Krynica), Adzie Sari (Nowy Sącz), czy ETA Hoffmannie (Poznań).
Od lat w Busku-Zdroju odbywa się Festiwal Krystyny Jamroz. Dlaczego w Busku? Ano tam urodziła się przed ponad 100 laty wybitna, wyłącznie operowa śpiewaczka Krystyna Jamroz, którą wspominając polskie powojenne soprany dramatyczne, należy wymieniać obok Kaweckiej, Dankowskiej, czy Kujawińskiej.
Po uzyskaniu wokalnego wykształcenia w klasie prof. Ireny Bardy we Wrocławiu zadebiutowała w tamtejszej Operze, od razu tak poważnymi rolami dramatycznymi, jak Jenufa czy Rycerskość wieśniacza. Zauroczona młodym dyrygentem Antonim Wicherkiem, mając za patrona scenicznego wybitnego tenora Stanisława Romańskiego, zwabieni przez dyr. Zdzisława Górzyńskiego w latach pięćdziesiątych zjawili się w Poznaniu, wytrzymując konkurencję Antoniny Kaweckiej (Jamroz!), Wacława Domienieckiego (Romański!) i wreszcie samego Górzyńskiego (Wicherek!). W Poznaniu Krystyna Jamroz zaśpiewała między innymi Aidę, Bal maskowy, Turandot, Krutniawę, Eugeniusza Oniegina, Manru, Konsula i szereg ról, które zadecydowały o podboju Warszawy wkrótce, w sezonach przygotowujących otwarcie Teatru Wielkiego po odbudowie.
W stolicy Krystyna Jamroz poczuła się świetnie powiększając znacznie swój repertuar, przy czym Królowa w Don Carlosie i Marszałkowa w Kawalerze srebrnej róży stały się jej perłami w koronie. Uzbrojona w ramię dyrygenta, sceniczne towarzystwo partnera, urodę, wrodzoną błyskotliwość i inteligencję, moc i siłę głosu, jego solidne wykształcenie i talent sceniczny – szła do przodu jak burza!
Po otwarciu Teatru Wielkiego znalazłem się na spektaklu Don Carlosa. Śpiewał Ochman, Artysz, Ładysz, a ja poszedłem do garderoby solistek, aby podziękować Krystynie Szostek-Radkowej za wspaniałą kreację Eboli. Kiedy to zrobiłem Szostek-Radkowa zaproponowała abym pogratulował również Krystynie Jamroz, która śpiewała Królową i siedziała w garderobie obok. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||