

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
W Busku u Krystyny Jamroz
Strona 2 z 2
Po raz pierwszy w takiej sytuacji poczułem nieśmiałość. Obawiałem się czy przez tę gwiazdę o głosie trochę chłodnym, ale porywającym, będę dobrze przyjęty. Zaryzykowałem. Była to urocza rozmowa i obietnica spotkania w Poznaniu, gdzie Krystyna Jamroz jeszcze od czasu, do czasu przyjeżdżała, aby śpiewać swój „stary” repertuar: Aidę, Konsula, Manru, i bodaj Turandot.
Podczas tej rozmowy przekonałem się, że mam do czynienia z elegancką damą powściągliwą w słowach, ale swobodną w emocjach, o której plotki rozsiewane przez operowe koczkodany, opowiadały niestworzone rzeczy, zwłaszcza po jej udanym małżeństwie z młodym dyplomatą Sergiuszem Mikuliczem (śpiewaczka blisko władzy!), a po latach z kolei małżeństwie córki (też Krystyny, fizycznej kopii Matki) z kompozytorem, głownie muzyki filmowej Henrykiem Kuźniakiem (nota bene moim krajanem z Czeladzi).
Mógłbym tak snuć tę opowieść w ramach felietonu, którym zastępuję swą chwilową niedyspozycję zdrowotną. Stąd tytuł „W Busku u Krystyny Jamroz”. Dodam jeszcze, że w finale kariery Krystyna nagrała z sukcesem na płyty Trubadura pod dyr. Zdzisława Górzyńskiego, a na scenie błysnęła kilkoma postaciami z repertuaru współczesnego, z którego Diabły z Loudun Krzysztofa Pendereckiego były w jej wykonaniu wysoko ocenione w kraju i Europie.
Wszystko to razem z sukcesami w życiu osobistym było przedmiotem komentarzy w często wrednym środowisku operowym, a złośliwe rywalki nie ustawały w pomysłach.
Pewnego razu złotousta Maria Fołtyn (o trochę zardzewiałym już głosie) powiedziała do mnie: – Słyszałeś? Jamroz wyjeżdża z mężem na stałe za granicę, gdzie Mikulicz obejmuje placówkę dyplomatyczną. Będzie to Kambodża. Tam nie ma teatru operowego. Najbliższy jest w Pekinie, około trzy tysiące kilometrów dalej (patrzyłam na mapę!). Aby jednak w nim wystąpić, trzeba umieć chodzić po linie i być akrobatą. Tak więc kariera Jamroz wydaje się być zakończona – oświadczyła tryumfalnie przyszła wdowa po Moniuszce.
Dalszy ciąg wakacyjnych operowych plotek w przyszłym roku u Krystyny Jamroz w Busku-Zdroju. Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||