

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Czarne owce dla… Waldorffa!
Strona 1 z 2
W okresie niewydolności zdrowotnej zdarza mi się wracać do od dawna nie pamiętanych lektur, a nawet odkrywać w zabałaganionej domowej bibliotece zapomniane, nie przeczytane, lub tylko przewertowane tomy. Tak było ostatnio z opowiadaniem Jerzego Waldorffa Wiewiórka, które zamieszczone w tygodniku „Świat” gdzieś w latach sześćdziesiątych, potem znalazło się w którymś zbiorze prac literackich autora, chcącego tym potwierdzić, że jest nie tylko krytykiem, a zwłaszcza wybornym felietonistą, ale również niemałym talentem pisarskim, rozdrobnionym na bieżącą publicystykę i opóźniającym swe poważne debiuty.
Tak też było z tą Wiewiórką, którą chciałem sobie przypomnieć w ponurych dniach zdrowotnej słabości. Ale zamiast tego wpadł mi w ręce zbiór esejów Czarne owce dla Apolla, ale nie znalazłem tam Wiewiórki, którą uważam za najlepszy utwór literacki mojego muzycznego Cycerone. Pośród dziewięciu w większości pozamuzycznych i trochę nudnawych esejów, postanowiłem przeczytać ponownie tytułowe Czarne owce, z takim oto znalezionym tam wyjaśnieniem:
„Starogrecki mit… powiada, że znano takie ubocze Tesalii, gdzie Apollu – przywódcy Muz artyści składali w ofierze białe owce. Tylko poeci całopalić musieli czarne owce dla Apolla, jako symbol ciężkiego grzechu i skruchy, że ośmielają się posługiwać mową bogów: Okresy picia w życiu Gałczyńskiego, koszmarne dni i straszne noce, to były jego czarne owce, którymi płacił za poezję”.
W ten sposób Jerzy Waldorff przypomniał swe liczne związki z Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim zadzierzgnięte jeszcze przed wojną. Wtedy to jako początkujący publicysta i adwokacki aplikant włóczył się za niezmiennie rozpitym, ale wspaniałym poetą, zachwycając się jego wierszami. Wkrótce zyskał sympatię Natalii, mądrej i urodziwej żony poety, z trudem ale skutecznie cementującej życie rodzinne, twórczość męża i pielęgnowanie uroczej córeczki Kiry. Były to lata związków Gałczyńskiego z „Prosto z Mostu”, kręgu Piaseckiego i Grydzewskiego oraz niedocenianie młodego poety przez tuzów ze „Skamandra”, na czele z Antonim Słonimskim.
Wkrótce wybuchła wojna, niewola w obozie hitlerowskim w Altengrabow i błagalne, a zarazem dziękczynne listy do Waldorffa, opiekującego się w Warszawie rodziną Konstantego. Z tego okresu pochodzą obficie cytowane w Czarnych owcach listy poety do młodszego przyjaciela i admiratora, nazywanego bratem oraz wielokrotnie wyrażającym wdzięczność za to jedno tylko zdanie: „Bądź spokojny o Natalię i Kirę”. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||