

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Polsko-Chiński sojusz fortepianowy
Strona 1 z 2
W chwili, gdy zabieram się do przedstawienia refleksji związanych z zakończonym właśnie XIX Konkursem Chopinowskim uświadomiłem sobie, że mija dokładnie 50 lat od dnia, kiedy jego zwycięzcą został – podczas IX edycji – Krystian Zimerman.
Było to dokładnie 29 października 1975 roku „W momencie ogłoszenia werdyktu jury… tłum melomanów w jednej chwili sforsował zamknięte drzwi wahadłowe i zaczął podrzucać do góry zwycięzcę”… pisała rozentuzjazmowana prasa. Krystian miał wtedy zaledwie 18 lat, ale już od szóstego roku życia kształcił się w grze na fortepianie u prof. Andrzeja Jasińskiego i poza Grand Prix oraz Złotym Medalem, nagrodzony został za najlepsze wykonanie mazurków, poloneza i sonaty oraz otrzymał nagrodę główną (60.000 zł.), a poza tym trzy prywatne fundowane nagrody pieniężne na sumę 55.000 zł. Niezależnie od siedmiu nagród na łączną kwotę 21 tysięcy dolarów USA, o czym z podziwem i uznaniem pisał Jerzy Waldorff.
Od tego momentu potoczyła się wręcz fantastyczna kariera tego „białego anioła, który gra Chopina”, o czym czytaliśmy między innymi w prasie włoskiej. Była to kariera mądra, oszczędna w ilości wykonań, wybredna w przyjmowaniu propozycji z całego świata, poparta mistrzostwem interpretacji, odkrywczością repertuaru i niezmiennie zachwycająca publiczność.
Od pewnego czasu nie spotykamy go w Polsce. Nie teraz pora i miejsce, aby roztrząsać tego przyczyny. Ale nie powinniśmy nigdy przestawać brać poważnie, co o nas mówi to nasze dobro narodowe, po Chopinie najlepsza legitymacja polskiej pianistyki przed światem. Nie powinniśmy również ustawać w działaniach, aby Krystian Zimerman znowu zaczął pojawiać się wśród nas w swej Ojczyźnie honorowany, respektowany, zachęcany, a nie obrażany przez byle jakich pismaków.
A jeśli chodzi o zakończony właśnie Konkurs Chopinowski, to przy jego wręcz niebotycznym poziomie wirtuozowskim, wyśrubowanym głównie dzięki wieloosobowej ekipie chińskiej, snują się następujące refleksje:
1. Ciągle nie rozwiązany jest problem jurorów, których studenci lub wychowankowie biorą udział w konkursie. Wprawdzie sędziowie ci nie punktują swych pupili, ale mogą przecież zaniżać punktację konkurentów. Poza tym praktyka ta budzi różnorakie podejrzenia i niedomówienia. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||