

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
„Chopin w Azji jest jak Bóg”
Strona 2 z 2
Poważnym problemem przy ocenianiu grających są występy pianistów będących studentami, lub wychowankami poszczególnych jurorów. Wprawdzie wtedy oni powstrzymują się od oceniania swoich pupili, ale mogą przecież zaniżać punktację konkurentów, o co ich zresztą nie należy podejrzewać.
Bezcenną wartością zmagań konkursowych jest ekipa komentatorów, wyrażająca na bieżąco swoje opinie, omawiająca wrażenia i dostarczająca dodatkowej wiedzy na temat sztuki pianistycznej. Działa ona pod doświadczonym kierownictwem red. Adama Rozlacha (uczył się w tej samej klasie licealnej z Krystianem Zimermanem).
W skład tej ekipy wchodzą najwyższe pianistyczne autorytety z Warszawskiego Uniwersytetu im. Fryderyka Chopina na czele z prof. prof. Elżbietą Tarnawską (coraz bardziej podobną do japońskiej gejszy), Karolem Radziwonowiczem (cóż za wspaniała wiedza o pianistyce), Magdaleną Lisak, Markiem Brachą, Magdaleną Ławrynowicz-Just i Michałem Szymańskim.
Nie mogę powstrzymać się od wymienienia nazwisk prowadzących z estrady poszczególne przesłuchania: konkretnie, elegancko, z nienaganną angielszczyzną. Są to Marta Wrześniewska i Michał Bronk, który powinien zastąpić w telewizyjnych konferansjerkach Grażynę Torbicką, jak tylko przejdzie na zasłużoną emeryturę.
Poza tłumem doskonałych pianistów azjatyckich, do następnych etapów zakwalifikowało się tylko po jednym reprezentancie Kanady, USA, Gruzji i Niemiec oraz dwojga Włochów, nie licząc ciemnoskórych brunetów występujących pod nieazjatyckimi sztandarami. Dwóch uczestników Konkursu zrezygnowało z oznaczenia przynależności państwowej mając rosyjskie nazwiska. Może to i lepiej?
Siedemnastoosobowe jury błyszczy od najwyższych chopinowskich autorytetów, wśród których w ekipie polskiej Krzysztof Jabłoński wyróżnia się korpulencją, Wojciech Świtała skromnością, Piotr Paleczny (coraz bardziej dostojny), a Ewa Pobłocka srebrną fryzurą á la Królewna Śnieżka, w której pięknie wyglądała, gdy ją – raz tylko - gustownie upięła.
Poza zapierającą dech w piersiach grą Azjatów, interesujące było śledzić ich pantomimę twarzy w kontakcie z fortepianem, którą po raz pierwszy zobaczyłem w roku 1955 u Fou Ts’onga, co mogą pamiętać tylko najstarsi melomani.
Od tej pory pilnie obserwuję wszystkie Konkursy Chopinowskie, ale takiej inwazji azjatyckiej pianistyki przepełnionej miłością do Chopina jeszcze nie przeżywaliśmy. A grają aż tak wspaniale, że wysokie Jury może okazać się bezradne w swej rzetelności. Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||