

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Nie należy ukrywać, czego się nie lubi…
Strona 1 z 2
Z rzeczy drobnych i mało istotnych nie lubię na przykład gotowanej marchewki i kukurydzy w każdej postaci, picia z gwinta, wspólnego śpiewania i tańczenia na imprezach.
Tych dwóch ostatnich przypadłości nie uprawiam, ponieważ każde wspólne śpiewanie „sto lat”, „jak szybko mijają chwile”, czy „góralu, czy ci nie żal”, kończy się zbiorowym fałszem i kakofonią nawet, gdy czynimy to na trzeźwo. W zbiorowym śpiewaniu nie dorównujemy niestety wielu narodom w Europie i na świecie.
Natomiast od dzieciństwa do wczesnej młodości zatracałem się w tańcach towarzyskich na szkolnych potańcówkach, dancingach, weselach i u „cioci na imieninach”. Aż pewnego razu świeżo poznana dziewczyna zaproponowała: – Zatańcz ze mną, a będę wiedziała wszystko o tobie. Uczyniłem to, a ona wyliczyła po zakończeniu tańca szereg moich wad i niedoskonałości, a ani jednej zalety.
Zdecydowanie nie lubię deminutywów, a zwłaszcza zdrobniania imion typu Gosia, Kubuś, Sława, Seba, Zyga czy Tunio. Protestuję, widząc na widowni teatralnej osoby fotografujące się wzajemnie, pijące prosto z butelki, bawiące się komórkami, a na scenie przemawiających dyrektorów, którzy po premierze wychwalają kolejno gwiazdy spektaklu, epizodystów i statystów, a zaraz potem pracowników od zmieniania dekoracji, bileterki, bufetowe, a nawet księgowość i portierów.
Szczególnie nie do zniesienia są brawa, którymi artyści stojący na scenie podczas ukłonów obdarzają się wzajemnie, co zniechęca publiczność do dalszego klaskania. Jeśli już ktoś przemawia, nie powinien co chwilę składać oświadczenia typu „cieszę się!”, co nagminnie czynią prezydenci, ten były i ten obecny. Zaś przemawiając należałoby powstrzymać się od przedzielania poszczególnych fraz, a nawet słów samogłoskami typu a, y, e, o, co sugeruje utratę pamięci, albo konceptu.
Jako felietoniście obciążonemu długoletnią praktyką teatralną nie może ujść uwadze, że była dyrektorka teatru tańca, zamiast kontynuować swą „egzotyczną” działalność naukową w dziedzinie tańca, skrycie podburza tancerzy przeciwko swej następczyni, którą zresztą przed laty osobiście wypromowała. Stugębna plotka środowiskowa głosi, że czyni to, aby wsadzić w dyrektorskie miejsce niezbyt utalentowaną i rozgarniętą córeczkę.
Pełen obaw pozostaję o los nowego dyrektora Opery Narodowej, którego z jednej strony otacza wybitny poprzednik, a z drugiej reżyser, co wiele w tym Teatrze zniszczył, a niczego nie zbudował. Obaj będą funkcjonować na etatach doradców. Całe szczęście, że to zamożna instytucja. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||