

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Festiwal Adama Didura dziś i jutro
Strona 1 z 2
Prawie przez połowę życia uczestniczę w Festiwalach Didurowskich w Sanoku i ciągle nie mogę się doprosić, aby jego wybitny twórca i kreator Waldemar Szybiak zadbał o większą obecność Patrona Festiwalu w jego programach. W tegorocznej, 34-tej edycji Adam Didur widnieje tylko (w kapeluszu) na okładce jak zawsze pięknie wydanego programu. A na moje pytanie w tej sprawie Szybiak odpowiada, że po to, aby mówiło się o Didurze, zaprasza właśnie mnie.
W tym roku prowadziłem recital świetnego młodego barytona ukraińskiego Volodymyra Kapshuka mieszkającego i działającego we Francji, z interesującym francuskim programem utworów Masseneta, Ravela, Iberta, Debussego, zamknięty klamrą arii Bizeta, więc nie bardzo wypadało wspominać Adama Didura, którego wprawdzie drugą żoną była tancerka francuska, ale trwało to krótko i wniosło niewiele do biografii naszego największego w historii opery polskiej basa.
Waldemar Szybiak – bez którego nie wyobrażam sobie dalszych losów tego Festiwalu – tak wspaniale rozbudował jego pojemność repertuarową, że melomani Podkarpacia nie opuszczając swego regionu mogą oglądać mistrzowskie przedstawienia barokowej opery Pergolesiego La serva padrona w wykonaniu świetnych solistów Aleksandry Klimczak (Serpina) i bodaj obecnie najwybitniejszego polskiego basa Pawła Michalczuka (Uberto), w doskonałej reżyserii Jitki Stokalskiej i pod kierownictwem muzycznym Krzysztofa Garstki, równocześnie akompaniującym na klawesynie recytatywy oraz doskonale dyrygującym świetnym Zespołem Instrumentów Dawnych Polskiej Opery Królewskiej Capelia Regia Polonia.
Następnie – jak co roku i oby tak dalej – swój repertuar zaprezentowała Opera Śląska, którą przed 80-ciu laty założył Adam Didur. Był to imponujący spektakl Spartakusa Arama Chaczaturiana w perfekcyjnym wykonaniu zespołu baletowego z Bytomia, bodaj najlepiej tańczący i najmądrzej skompletowany z tego, co się obecnie ogląda w Polsce.
Następnego dnia pod sprawną i kompetentną dyrekcją młodego i nowego w Operze Śląskiej szefa muzycznego Piotra Mazurka odbył się wybitny na skalę międzynarodową spektakl opery Luiza Miller Giuseppe Verdiego, rzadko grany na świecie, nieznany dotąd w Polsce, a wypromowany dzięki mądrości i kompetencji dyr. Łukasza Goika. Jego ozdobą były kreacje Anny Wiśniewskiej-Schoppa (tytułowa), Łukasza Załęskiego (Rudolf), Stanisława Kuflyuka (Miller), Anny Boruckiej (Księżna Fryderyka) oraz mniejszych, ale ważnych rolach Grzegorza Szostaka i Zbigniewa Wunscha. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||