

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Okaleczona „Carmen” w Taorminie
Strona 1 z 2
Taormina to urocze starożytne miasteczko w górach nad Morzem Jońskim, oblewającym wschodnie brzegi Sycylii. Aby dotrzeć do wysoko położonego plenerowego Teatro Antico, trzeba dość wysoko zaparkować pojazd i jeszcze przez niemal godzinę wspinać się wąskimi uliczkami, pełnymi kolorowych stoisk, sklepów, kawiarni i różnych jarmarcznych atrakcji.
Tak właśnie uczyniła trzydziestoosobowa ekipa operowa Grand Touru, mając w swych szeregach eleganckie i strojne – mimo upałów – damy, wytwornych – aczkolwiek bez krawatów – gentlemanów, zjednoczonych ideą wspólnego przeżycia spektaklu opery Georga Bizeta Carmen w tej niezwykłej scenerii. Zapowiadał to barwny afisz, aczkolwiek zawierający tylko tytuł i nazwisko kompozytora, cenę 80 euro i drobnymi literkami, że organizatorem jest Sycylijski Festiwal Klasyczny (co to takiego?).
Usadzeni na Tribunettcie De, Filia R, Posto 51 w zawierającym kilka tysięcy miejsc amfiteatrze, z niepokojem zauważyliśmy, że przed niezwykle szeroką, ale mniej głęboką sceną ograniczoną antycznymi ruinami, brakuje operowego orkiestronu, w którym zwykle przed spektaklem kilkudziesięciu muzyków rozgrywa swe instrumenty, a nawet czasem słychać ćwiczone motywy oczekiwanego dzieła. Natomiast po środku sceny rozstawiono kilka stolików i kilkanaście krzeseł w nieładzie, a z lewej strony błyszczał koncertowy fortepian z rozłożonym skrzydłem, gotowy do koncertowania i akompaniowania.
Punktualnie o godz. 21 wyskoczył na scenę ubrany na czarno młodzieniec z plikiem nut pod pachą i wszystko się zaczęło. Już podczas granego wstępu do I aktu fortepian okazał się wyraźnie rozstrojony. Zaraz w pierwszej scenie zabrakło postaci porucznika Moralesa, lubianego przez publiczność chóru dzieci, a tłum pracownic fabryki cygar liczył zaledwie 6 kobiet odzianych w suknie raczej spacerowe, których nie zmieniły do końca spektaklu mimo, że w II akcie akcja rozgrywa się w tawernie Lilias Pastii, w III w górach, a w IV na corridzie. Natomiast chór męski złożony z żołnierzy, gapiów, przekupniów i kontrabandy składał się zaledwie tylko z czterech podstarzałych tenorów, bo widocznie na zatrudnienie basów nie wystarczyło już funduszy.
W dalszych, równie mocno okrojonych scenach zabrakło takich postaci jak Frasquita, Mercedes, Doncairo i Remendado, więc pominięto słynny kwintet z przemytnikami, a w tercetowej scenie wróżenia z kart, Carmen śpiewała sama. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||