

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Okaleczona „Carmen” w Taorminie
Strona 2 z 2
Tych pominięć było o wiele więcej, liczonych przez nas skrupulatnie, jako że w polskiej ekipie prawie wszyscy znali Carmen na pamięć, a znajdujący się w naszym gronie łódzki tenor Krzysztof Dyttus i pianistka – korepetytorka prof. Ewa Szpakowska wręcz nieomylnie, bo oboje na próbach interpretowali ten wyciąg fortepianowy dosłownie setki razy. Niezależnie od kuriozalnej sytuacji przypominającej raczej próbę niż spektakl, nasza polska pianistka wyrażała jednak uznanie dla włoskiego kolegi, który jednoosobowo nie mógł przecież zastąpić orkiestrowych piękności bizetowskiej partytury.
Proszę nie pytać, kim byli występujący w tak chałturniczej produkcji soliści. Ani na afiszach, ani w nieistniejących programach nie wymieniono ich nazwisk. Niechże więc pozostaną anonimowi mimo, że prezentowali wokalistykę i operowe aktorstwo na dobrym poziomie.
Nie wszyscy ! Baryton śpiewający Torreadora Escamilia jęczał jak wrona po grypie. Natomiast przystojny, młody bas wykonujący epizod oficera Zunigi powinien czym prędzej opuścić tę chałturniczą ekipę i zacząć robić karierę operową z prawdziwego zdarzenia, bo zasługuje na to jego piękny głos. Cała ekipa solistów biorąc udział w tym nieszczęsnym przedsięwzięciu wykazała brak szacunku do swojej profesji, a organizatorzy lekceważenie publiczności, która coraz większymi grupami opuszczała amfiteatr podczas trwania przedstawienia.
Rolę tytułową wykonała mezzosopranistka posiadająca wszystkie zalety, aby śpiewać Carmen na liczących się scenach i pewnie robi to, nierozważnie zwerbowana do wakacyjnej, sycylijskiej chałtury. Towarzyszył jej równie dobrze dysponowany jako Don José tenor i to były momenty, które pozytywnie zapiszemy w swej operowej pamięci. Niestety nie postać Micaëli, śpiewaną przez solistkę nie tylko korpulentną, ale wręcz opasłą, swoją fonetyką francuską sugerującą, że pochodzi z dawnego Związku Radzieckiego.
W historii blisko 200 wypraw Grand Touru po całym świecie, tylko dotąd dwukrotnie zdarzyły się prawdziwe operowe skandale. Przed kilku laty w Tallinie rozegrano na scenie całą Aidę, inscenizowaną w … pokoju hotelowym. A teraz ta „niby Carmen” w Taorminie.
Proszę jednak nie winić o to Agencji Grand Tour. Od blisko 20 – tu lat organizując wszystko, zapewnia zawsze najwyższy poziom przejazdów, hoteli, spotkań towarzyskich i doborowego grona miłośników opery. Ale nie ma możliwości przewidywania rezultatów artystycznych proponowanych spektakli, czego przykładem jest to wrześniowe okaleczenie Carmen w Taorminie. Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||