

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
„Katia Kabanowa“ i nasz człowiek w Pradze
Strona 1 z 2
Oglądając spektakl Katii Kabanowej Leoša Janačka na scenie Narodnego Divadla w Pradze, stolicy kraju, z którego pochodzi Kompozytor (urodził się pod Brnem na Morawach), to niecodzienna okazja, aby zbliżyć się do dzieła, prawie niegranego w Polsce.
Wyreżyserował je modny obecnie Hiszpan Calixto Bieito, ktoś na kształt Trelińskiego, tylko bardziej utalentowany. Odbarwił fabułę z rosyjskiego kolorytu dramatu Aleksandra Ostrowskiego „Burza”, na którym opiera się libretto i dał popis wspaniałego aktorstwa śpiewaków czeskich. Myślę tu o wspaniale dysponowanej wokalnie, aktorsko i postaciowo dramatycznej sopranistce Elżbiecie Polaczkowej (!) w partii tytułowej, Ewie Urbanowej (alt) – wybitnej odtwórczyni roli Kabanichy i trzech tenorach (jeden lepszy od drugiego) w partiach Dikoja (Jiȑi Sulżenko), Borysa (Peter Berger) i Tichona Kabanowa (Jarosław Brezina).
Również pozostali wykonawcy wykazali się poziomem wysokim, jak również dyrygent Robert Jindra, po raz pierwszy dyrygujący tym dziełem oraz świetnie grająca orkiestra, oddająca urokliwy klimat muzyki Janaćka z niekończącymi się dialogami wyśpiewywanymi jakby z przedłużeniem mowy ludzkiej.
Na widowni tylko połowa publiczności, ale po zakończeniu owacja i entuzjazm ogromny, sądzę, że głownie w podzięce wykonawcom, bo przecież nie cudzoziemskiemu reżyserowi, który zaproszony wtrąca się do ich repertuaru narodowego.
W ostatnich sezonach Katię Kabanową oglądała publiczność Berlina, Salzburga, Kopenhagi, Genewy, Brna, Stuttgartu, Grazu, Lyonu, Filadelfii i Bergen. Tylko my w Polsce jesteśmy ciągłymi świadkami festiwali Traviat, Butterfly, Faustów, Carmen i Nabucca.
Szkoda, że twórczość Leoša Janačka jest mała znana w Polsce. Jeśli się do niej wraca (ostatnio w Poznaniu za namową zagranicznych – pożal się Boże – doradców), to nie po to, aby męczyć melomanów nudnymi Przygodami Pana Broućka, a raczej zachwycającymi Jenufą, Liską Bystrouszką, Sprawą Makropulosa, czy intrygującą Katią Kabanową.
Po każdej zagranicznej prezentacji następnego wieczoru w gronie operomanów Grand Touru spożywamy wspólną kolację w którejś z renomowanych restauracji, gdzie dochodzi do gorących dyskusji, wymiany poglądów, a nawet konfliktów, łagodzonych zwykle przednimi trunkami. Tak było i tym razem, dopóki nie zjawił się wśród nas tajemniczy młodzieniec, wytworny, przystojny, okazało się, że to Polak i to na wysokim czeskim artystycznym stanowisku. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||