

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Operowe i baletowe kłopoty marszałków
Strona 1 z 2
Mnożą się poważne zarzuty pod adresem byłej już – na szczęście – ministry kultury, najgorszej za mojej dobrej i długiej pamięci. Nagradzanie medalami za wulgarne obrażanie uczuć religijnych, forowanie w dziedzinie publicystyki pism lewicowo-liberalnych, a przykręcanie śruby redakcjom konserwatywnym, przyznawanie rozmaitych funduszy logiką „dworską”, co Gazeta Wyborcza nazwała „ministerstwem głupich grantów”, sposób rozstania się z wieloletnim dyrektorem Teatru Wielkiego w Warszawie Waldemarem Dąbrowskim, a następnie zarządzenie zamkniętego konkursu na to stanowisko, do którego zaprosiła czworo kandydatów, z których troje naraziła na dyskomfort i śmieszność. To jednak dalece nie wszystko… Najbardziej bezrozumne posunięcia byłej ministry to sztywne trzymanie się zasady wyłaniania lub przedłużania kadencji dyrektorów instytucji artystycznych jedynie w drodze konkursów. Od dawna wiadomo, że nie przynoszą one żadnych pozytywnych rezultatów, a mnożą negatywne, takie jak brak należytych kompetencji składów oceniających, uczestniczenie w nich kandydatów gołym okiem widocznych, że nie nadają się do tego, braku fachowców z prawdziwego zdarzenia, bo tacy zamiast startować w czymś tak kuriozalnym, mają pełne ręce roboty i mogą być pozyskani tylko w drodze indywidualnych pertraktacji, perswazji, lub oferowania atrakcyjniejszych, lepszych warunków działania.
Ostatnio bezsens tego rodzaju eliminacji ujawnił nierozstrzygnięty konkurs na stanowisko dyrektora Teatru Wielkiego w Poznaniu, do czego przyczyniły się dwie reprezentantki właśnie pani ministry, które po trudach podróży do Poznania i wielogodzinnych obradach, zamiast zająć stanowisko… wstrzymały się od głosu!
Stosownie postąpił Marszałek Pomorski Mieczysław Struk w sprawie dalszego kontraktu dla nestora urzędujących dyrektorów teatrów operowych Macieja Figasa z Opery Nova w Bydgoszczy. Zmuszony do tego przez panią ministrę (co za paskudny feminatyw!), ogłosił konkurs, stanął na czele jury, nie przyjął żadnych kandydatów, jak tylko Figasa, przedłużył mu kontrakt, pogratulował i czym prędzej rozwiązał to kuriozalne zgromadzenie.
Od dłuższego czasu kłopoty z obsadzeniem tego stanowiska w Operze Wrocławskiej miał Marszałek Dolnośląski Paweł Gancarz. A gdy wreszcie zdecydował się na Agnieszkę Franków-Żelazny, po miesiącu pani ministra zaprosiła ją do tego warszawskiego, kuriozalnego, zamkniętego konkursu. Wrocławska dyrektorka natychmiast odmówiła, czym wzbudziła respekt w środowisku i uniknęła śmieszności. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||