

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Ostatnie filmowe dni Marii Callas
Strona 1 z 2
O tym opowiada powstały niespełna rok temu film koprodukcji niemiecko-amerykańsko-arabskiej (Emiraty) i włoskiej, według scenariusza Stevena Knighta, w reżyserii Pablo Larraina. Grają Angelina Jolie (jako Callas wspaniała, niemal tak autentyczna jak Krystyna Janda w spektaklu Teatru „Polonia”), Alba Rohrwacher (Bruna – stanowczo za szczupła i za młoda w porównaniu z tą, którą spotykałem na Peré Lachaise przy urnie z prochami pod nr 16 258), Pierfrancesco Favino (kierowca i kamerdyner Ferruccio, w rzeczywistości o wiele młodszy), Haluk Bilginer (Onasis, mało podobny do Aristotelisa).
Ale obsada generalnie świetna. Brakowało mi tylko anonimowej postaci tancerza z Opery Paryskiej, który z Marią w ostatniej fazie jej życia przesiadywał nocami w kinach, wspólnie oglądając rewolwerowce, które gwiazda uwielbiała, zakwefiona przed przypadkowymi wielbicielami. Szkoda, że do obsady scenarzysta nie włączył dziennikarza Jacquesa Bourgeois i Michela Glotza – agenta i przyjaciela, jedynych odwiedzających Marię w ostatnich dniach życia, a Glotz klęczał przy jej zwłokach już godzinę po tragedii 16 września 1967.
Nie ma również w filmie Bruny Devetzi, pianistki – akompaniatorki podczas ostatnich występów Callas, która wkradła się w status przyjaciółki, rzekomej wykonawczyni ostatniej woli wielkiej Divy, organizowała pogrzeb i pośpieszną kremację, której – według niej – życzyła sobie nieboszczka.
Życie tej największej w XX wieku śpiewaczki zasługuje na sążnisty serial. Ale kto odważy się go realizować i finansować, skoro w uroczym poznańskim kinie Charlie przy ul. Rybaki, nieopodal pomnika Bohdana Smolenia i ulicy jego imienia, wyświetlano o boskiej Callas szeroko reklamowany film, na który frekwencja o godz. 20:30 wynosiła widzów 3 (słownie trzy). Byłem to ja i jakaś gejowska para migdaląca się w ciemnościach. Po projekcji wychodząc z kina zagadnąłem do nich, że uratowaliśmy w Poznaniu pamięć o Marii Callas. Spojrzeli na mnie, nie rozumiejąc o czym mówię, odwrócili się i poszli, migdaląc się dalej.
Wracając do filmu: był interesujący, wzruszający, momentami piękny. Pomysł na ujęcie postaci Callas w ostatnim tygodniu jej życia w otoczeniu wspaniałego apartamentu przy avenue Georges – Mandel, z mistrzowskimi wspomnieniami jej przeżyć i repertuaru, to zabieg zarazem prosty i znakomity. W scenach prób powrotu do formy wokalnej słuchaliśmy kolejno arii z Gianni Schicchi, Carmen, Toski, Normy, Anny Boleny, Purytan, Madama Butterfly, Turandot i Traviaty. Przeplatają się one retrospekcjami z jej niegdysiejszych spektakli w kostiumach, z orkiestrą, chórem, dyrygentami i publicznością w najsławniejszych teatrach operowych świata. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||