

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Ostatnie filmowe dni Marii Callas
Strona 2 z 2
Sceny nieustannego przesuwania fortepianu przez Brunę i Ferruccia w różne miejsca obszernego mieszkania odebrałem jako autentyczne, bo opowiadała mi o nich Catherine Deneuve, która mieszkała piętro wyżej. Już po śmierci Callas zaprowadził mnie do niej dyrektor Teatru Champs-Elysee Monsieur Valusie, poruszony moją admiracją do tej śpiewaczki. Natomiast ta wielka gwiazda światowego kina z rezerwą odnosiła się do swej operowej sąsiadki, współczując jej wczesnego przerwania kariery, trudnego charakteru i samotności. Dostałem wtedy od niej kilka odręcznych karteczek, które Maria wsadzała w drzwi mieszkania Catherine, w rodzaju „jeśli wrócisz niezbyt późno, wpadnij na chwilę”…
Do dziś są dla mnie relikwiami, choć dla Deneuve były pewnie tylko kawałkami świstków. To samo dotyczy oglądanego właśnie filmu. Kto nie bardzo wiedział, kim dla światowej opery była Maria Callas, po jego obejrzeniu wie niewiele więcej. Jego zamysł i wysoki poziom artystyczny bardziej lub mniej świadomie skierowany został do nas – callasistów. No, może również do twórców i wykonawców spektakli operowych, albo do tych operomanów, którzy metrykalnie sięgają lat 50-tych, 60-tych i 70-tych, kiedy Callas fascynowała nas swą genialną sztuką, niesamowitym życiorysem, wreszcie przedwczesną klęską.
Zanim – nie wiedzieć czemu – rozsypano jej prochy w wodach Morza Tyrreńskiego chodziłem najpierw z Markiem Kellerem, potem z Marią Sartovą przy każdej bytności w Paryżu, do kolumbarium cmentarza Pere Lachaise, aby przy urnie nr 16 258 podumać, złożyć kwiaty, zapalić świecę… Tam kilkakrotnie spotykałem Brunę, nie bardzo chętną do rozmowy dlatego wiem, że w rzeczywistości była starsza i bardziej korpulentna niż w filmie.
Ciągle zastanawiam się, dlaczego przytulne kino studyjne na poznańskich Rybakach podczas seansu o Callas było niemal puste. Przecież poznańskie tradycje operowe urodziły całe pokolenia wspaniałych operomanów, legenda Marii Callas powoduje ciągłe wznowienia jej studyjnych i pirackich nagrań, sprzedawanych dosłownie na całym świecie.
Może trzeba usiąść co wieczór w niewielkiej kafejce obok kina Charlie i czekać na tych, którzy przed i po seansie zechcą dowiedzieć się, kim tak naprawdę dla sztuki i cywilizacji była Maria Callas. Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||