

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Nadzieje wokół Opery Wrocławskiej
Strona 1 z 2
Pojechałem do Wrocławia zwabiony wiadomością, że moja zawodowa koleżanka Ewa Michnik, ale także wieloletnia przyjaciółka, twórczyni dwóch dekad sukcesów Opery Wrocławskiej będzie promować okazały, świetnie wydany album pt. „Wrocławskie megaopery Ewy Michnik”, poświęcony tym produkcjom, z czego Wrocław zasłynął na operowej mapie kraju.
Ludzka pamięć jest jednak krótka, a wdzięczność jeszcze krótsza. Na Sali Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego ustawiono tylko trzy rzędy krzeseł , które nie zapełniły się nawet do połowy, a album kupiło tylko kilka osób w tym ja, narzekając na wygórowaną cenę, bo jestem z Poznania.
Jego autorka i bohaterka spotkania, obecna we Wrocławiu podobno po raz pierwszy od 7. lat po abdykacji w Operze, wyglądała wręcz rewelacyjnie i nic się nie zmieniła. Długo opowiadała o swych osiągnięciach z uwzględnieniem genezy, sukcesów i tłumów publiczności oglądającej w plenerach te megaprodukcje. Słuchała tego grupka byłych czcicieli, a wśród nich ja, niegdysiejszy konkurent, potem wnikliwy krytyk, ale zawsze niezmienny wyznawca i głosiciel poglądu, że w Ewie Michnik mamy do czynienia z wybitnym dyrektorem operowym, jednym z trzech najlepszych w naszych czasach.
Miałem zamiar obszernie napisać o tym w felietonie mimo, że zawodowa zazdrość jest niestety mocną stroną mojej operowej osobowości. Niestety wychodząc ze spotkania po złożeniu czci i gratulacji mojej koleżance, zostałem napadnięty przez jej męża, nieszczęsnego barytona o głosie kojota a urodzie Rigoletta, który swą obecnością ratował brak frekwencji. Po obrzuceniu mnie wyzwiskami, z których słowo „śmieć” było najłagodniejsze, zapewne by mnie pobił, ale przypomniał sobie, że to ja właśnie zapraszałem go do Łodzi na gościnne występy, a potem kilkanaście lat znosiłem jego widok w Teatrze Wielkim w Poznaniu, kiedy to zaproponowałem Ewie, aby oddała mi go na przechowanie, bo tym sposobem mógłby nie szkodzić jej znakomitej działalności we Wrocławiu. Niestety po serii trudnych do opisania konfliktów z poznańskimi kolegami i nieustannym wyciem (śpiewaniem) na scenie, zmuszony zostałem do odesłania go na powrót do Wrocławia, gdzie czynił to samo, tylko już na konto swej wybitnej Małżonki. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||