

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościFranz Eckert – kompozytor z Nowej Rudy
Strona 3 z 16
Z wystroju wnętrza zachowały się przez długi czas stiuki na suficie i stara oprawa kominkowa. Pośród sztukaterii Rajmund polecił sporządzić fresk sufitowy, przedstawiający mitycznego Orfeusza, upodobnionego w czasach starochrześcijańskich do Chrystusa, jednak tutaj został zobrazowany na zupełnie ziemski, świecki sposób, pośród słodkich dźwięków obejmujących świat roślin i zwierząt. W tamtych czasach śpiew i gra na instrumentach stanowiły najprostszy sposób na przezwyciężenie barier pomiędzy stanami społecznymi. Zadziwiające było, że dumny i wyniosły dziedzic otwierał podwoje salonu muzycznego przed muzykalnie uzdolnionymi mieszczanami. Raimund wiedział, że chór kościelny stanowił znakomite miejsce pielęgnowania muzyki. Muzyka zbliżyła ze sobą dziedzica i proboszcza i na odwrót, a w dalekiej, podówczas jeszcze niewidocznej, przyszłości wieściła przejście od feudalizmu do społeczeństwa obywatelskiego. Tak naprawdę nie wiadomo, kto uczynił pierwszy krok i zapoczątkował tę współpracę. Rudolf Stillfried opisał kolejność tego procesu jednym zdaniem: „Pan dziedzic z pomocą proboszcza”. Proboszcz nakreślił statut Towarzystwa Muzycznego, tytułując to przedsięwzięcie mianem „Wszystko na Chwałę Bożą i NMP”, a 20 kwietnia 1716 roku spisano „Monit do muzykantów”:
1. Ponieważ muzykanci podczas nabożeństw zastępowali Archanioła za pomocą śpiewu i uprawiania muzyki należy się spodziewać, iż cokolwiek zasłużą sobie, aby wraz ze świętymi i aniołami w niebie po wsze czasy chwalić i sławić Boga. Niemniej powinni zważać na to, by nie tylko pilnie uczestniczyć podczas mszy świętej i uważnie śpiewać każdy swoim głosem lecz także w innym miejscu dążyć do tego, aby podczas wspólnych zebrań nie wkradło się nic, co nie przystoi miłującym Boga i dbającym o honor mężom. 2. „W wypadku, gdy muzykanci sobie na to zasłużą (co zwykle nie przychodzi im bez trudu), wówczas zarówno starsi członkowie Towarzystwa Muzycznego, jak i cała reszta, powinni zadbać o to, by ktoś z nich nie udał się sam do gospody i nie wypił im zamówionego piwa i aby ktoś nie dokonał w karczmie malwersacji, tak iżby się okazało, że gdy muzycy zechcą później napić się piwa, nawet nie znajdą już takiej jego ilości, co służyłaby rzetelnej rozrywce przez pół dnia”. Wydaje się, że miały już miejsce takowe przypadki sprzeniewierzenia we wcześniejszym okresie istnienia chóru kościelnego. 3. Jedynym celem istnienia Towarzystwa Muzycznego miała być działalność na chwałę Bożą i sławienie Błogosławionej, Niepokalanie Poczętej Najświętszej Maryi Panny (któż nie zwietrzyłby w tym miejscu konsekwencji cesarskiego napomnienia z 1707 roku) i wszystkich świętych Pańskich. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||