

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościPowrót na "Zielone wzgórze"
Strona 7 z 7 Akcja toczy się wartko i dynamicznie, a występujące postaci mają jasno określone charaktery. Oko cieszy ładna oprawa scenograficzna, a ucho lekko i wdzięcznie brzmiąca muzyka co jest zasługą Sebastiana Weige, który właśnie lekkość i finezję brzmienia każdej frazy i motywu umiejętnie wyeksponował. On się wręcz, z lekkim dystansem, bawi perypetiami bohaterów. Muzyka pod jego precyzyjną batutą płynie swobodnym szerokim strumieniem zachwycając klarownie przejrzystym brzmieniem. W finale pierwszej sceny trzeciego aktu pojawia się melodyjny kwintet Selig wie die Sonne meines Glückes lacht pięknie śpiewany przez Ewę, Magdalenę, Sachsa, Waltera i Dawida. Nie brakuje też wielkich, pełnych wewnętrznej dynamiki, scen zbiorowych bardzo precyzyjnie prowadzonych. W finale drugiego aktu, w scenie nocnej awantury, mamy jedyną w dziełach Wagnera potężną podwójną fugę, co również zostało właściwie przez dyrygenta wyeksponowane. I tylko dwa zgrzyty burzą pozytywną ocenę całości. Oba pojawiają się w trzecim akcie. Najpierw teatrzyk gadających głów, wśród których można rozpoznać Wagnera i Liszta, wywijających penisami i w finale pojawienie się dwóch golasów. I w tej ostatniej scenie rozumiałbym ten zabieg gdyby pan miał właściwą muskulaturę (co sprawiło by pewnie frajdę paniom), a pani uwodziła zgrabną i ponętną sylwetką (to ku uciesze panów). Niestety, tak nie było, a rzucanie przez nich w chór piłek nie miało żadnego uzasadnienia dramaturgicznego. Mało wyrazisty, pod względem dynamiki, był też finał II aktu. W bardzo pod wokalnym względem wyrównanej obsadzie brylował Klaus Florian Vogt dysponujący świeżo brzmiącym i wyrównanym w każdym rejestrze tenorem, którym pod względem emisyjnym bezbłędnie władał. To była prawdziwa przyjemność słuchać go w tej roli kipiącej temperamentem. Konkursowa pieśń Waltera Morgenlich leuchtend in rosigem Schein, von Blüth und Duft o majestatycznej i szlachetnej melodii, kulminacyjny punkt całego dzieła, była w jego wykonaniu prawdziwym majsterszykiem. Pięknym głosem imponował też Norbert Ernst w partii Davida. Ponad wszelkie pochwały był James Rutheford w roli Hansa Sachsa, którego głos ujmował miękkim szlachetnym i ciepłym brzmieniem. Jedynie Magdalena Kaune w roli Evy nie budziła mojego szczerego entuzjazmu, ani wokalistyką (jej głos często ginął w ansamblach) ani aktorstwem. Adam Czopek |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||