

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościFilharmonia Podlaska koncertuje w najlepszych salach Goeteborga i Sztokholmu
Strona 4 z 6 Bardzo dobrze dobrany został program obu koncertów. W pierwszej części ukazywał naszą rodziną twórczość, w tym tą mniej znaną (Koncert Tansmana) choć myślę, że dla publiczności i Odwieczne pieśni były jednakowo ważnym odkryciem bo przecież jak dobrze mogą być one znane Szwedom, czy nawet tamtejszym Polakom? Znakomite to i tak piękne dzieło Karłowicza, fantastycznie zinstrumentowane, pełne różnych smakowitości i niezwykłych barw orkiestrowych, które w tym wykonaniu zostały świetnie wyeksponowane. Cudownie grali je członkowie Orkiestry - tu wracam do wcześniej wspomnianej tylko ich muzykalności. Już ta partia rożka angielskiego o tym zaświadczała, a ile piękna, ile naturalnej, bardzo szlachetnie brzmiącej słodyczy miały wejścia np. smyczków... Co mnie wręcz zachwyciło w grze orkiestry - to umiejętność rozpoczynania frazy. Pytali mnie młodzi muzycy, jak ich gra ma się do gry najlepszych polskich orkiestr. Otóż uważam, że nie wszystkie z tych głośnych orkiestr mają tak świetne starty, nie potrafią tworzyć dźwięku - jeśli można to tak określić - z niczego, wychodząc od zera. Piękne i łagodnie rozpoczynane są melodie, takoż miękko i równo stawiane akordy - znakomicie, bez kiksów, jak często słyszy się to gdziekolwiek indziej. To pewnie owoc ciężkiej pracy zespołu i dyrygenta, ale też ma na to wpływ wspomniana ambicja i muzykalność, chęć zagrania tak, aby spodobało się to nie tylko nam ale i samym muzykom. Kapitalna to cecha. Jednego może mi tylko brakowało - nieco większej masy, jeszcze bardziej gęstego pasma smyczkowego - zwłaszcza w dziełach Karłowicza i Schumanna. Trochę to było - niekiedy - za skromne dźwiękowo, może ciut za bardzo "schowane". Z drugiej jednak strony ile było wtedy więcej naturalnego piękna fraz np. w drugiej Odwiecznej pieśni, ile barw w pierwszej... Inna sprawa, że - wiemy o tym doskonale - dzieło Karłowicza estetycznie jest bardzo "schowane" do wewnątrz. Smutna i nostalgiczna aura, tak bardzo słowiańska, rozpogadza się dopiero w drugim, a przede wszystkim w ostatnim ogniwie, w którym Karłowicz o wiele bardziej otwiera się na zewnątrz, co znakomicie "obrazuje" np. doskonale zgrany chór instrumentów blaszanych. Solistą obu wieczorów był wspomniany tu już Bartosz Cajler. Ma dziś 29 lat, gra nie tylko jako solista, ale i muzykuje w zespołach kameralnych. Jest np. prymariuszem Kwartetu Dalkvista. Od niedawna samodzielnie prowadzi jedyną klasę skrzypiec (!) na Uniwersytecie Vaesteras. Jest wybitnie utalentowanym polskim skrzypkiem, znakomitym wirtuozem, laureatem kilku konkursów w Polsce, we Włoszech i w Szwecji. Przedstawiany przez niego neoklasyczny Koncert skrzypcowy Tansmana nie jest łatwym dziełem (fakt, że miał go w swoim repertuarze sam Jascha Heifetz doskonale to poświadcza). Nasz młody skrzypek świetnie czuje się jednak w tym repertuarze. Technicznie stać go na bardzo wiele, nadto pięknie potrafi poprowadzić frazy, szeroko, pełnie, intensywnie. Magicznie wręcz zabrzmiało, ze strony solisty i orkiestry Lento, rozpoczynające drugie ogniwo. Muzycy wraz z nim dawali tyle subtelnych odcieni, tyle brzmieniowych delikatności, dźwiękowego wyrafinowania. W tę całość świetnie wpisała się dopełniająca Lento, wirtuozowska część w tempie Presto, ze świetnymi flażoletami solisty, z robiącą wrażenie kulminacją. Ta druga część zagrana została przez wszystkich wybornie. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||