

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościFilharmonia Podlaska koncertuje w najlepszych salach Goeteborga i Sztokholmu
Strona 2 z 6 Rozpoczęło się koncertem w Goeteborgu. Pechowo bo wiolonczelistce z pierwszego pulpitu "strzelił" podstawek. Kiedy przyszła z tą hiobową dla niej wiadomością do dyrektora Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego, akurat przedstawiałem mu mojego kolegę z czasów wspólnej nauki w katowickim Liceum Muzycznym - Grzegorza Wybrańca, który od wielu już lat gra na wiolonczeli w tamtejszej znakomitej zresztą Orkiestrze. Usłyszawszy to, bez chwili zastanowienia powiedział, że pożyczy Polce swój instrument. W ten sposób, w czasie jednej sekundy, rozwiązał problem białostockiej wiolonczelistki w Goeteborgu, w Sztokholmie pomógł jej mieszkający tam wspomniany już solista wieczoru. W ten sposób pani Ewa Łoś mogła zagrać w obu koncertach - dzięki "szwedzkim" Polakom i ich przyjaciołom. Piękne były to gesty pomocy w trudnych i nie zawsze możliwych do przewidzenia okolicznościach.
Na próbie kapitalne dla nas wszystkich odkrycie - owa fantastyczna akustyka. Organizatorzy nie chcieli ponoć ustawiać estradowych podestów dla poszczególnych grup orkiestrowych, ale okazało się, że i tak wszystkich było słychać doskonale, bardzo selektywnie, i to z każdego miejsca na sali. Wystarczyło grać "normalnie", bez cienia forsowania dźwięku, a wszystko słychać było jak w najlepszym nagraniu. Duża radość i ogromna frajda, tak dla grających muzyków, jak i dla nas, słuchających. Sala ogromna, na ponad tysiąc miejsc, o ogromnej kubaturze, cała w drewnie, ciepła i przyjazna, także - jak się okazało - dla polskich muzyków. Nie dane nam było doświadczyć tego jak dźwięk "zachowuje" się przy pełnej sali ale koncert i tak wypadł okazale. Orkiestry Filharmonii Białostockiej prowadzonej przez Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego dotychczas słuchałem z płyt, w Szwecji bodaj po raz usłyszałem ją "na żywo". Zespół to o wysokiej wykonawczej sprawności, bardzo elastyczny, idealnie dostosowujący się do przedstawianego repertuaru, no i znakomicie przygotowany. Słychać to było w każdym wykonywanym utworze, może najszczególniej w arcytrudnym Koncercie skrzypcowym Aleksandra Tansmana (grano jeszcze, w pierwszej części, Odwieczne pieśni Karłowicza, a w drugiej odsłonie IV Symfonię Schumanna). Trudno się zatem dziwić, że w obu miejscach był bis - Orkiestra okazale zagrała moniuszkowskiego Mazura. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||