

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościPoznańsko-łódzki mix, czyli podróż sentymentalna Ewy Wycichowskiej
Strona 3 z 4 Tym, co jest interesujące i nowe w warstwie formalnej, to rozmycie klarownego podziału spektaklu na akty. Kiedy akcja sceniczna powoli zamiera (akt I), na widowni zapala się światło, ale kurtyna nie opada; publiczność przechodzi wolno (bo nie wie, czy to koniec?) na foyer, gdzie Ewa Wycichowska, zakapturzona niczym mnich, razem z Krzysztofem Raczkowskim, "grają" na wirtualnej harfie ISA*, wciągając do tej akcji widzów. Po pewnym czasie światło stopniowo gaśnie i wszyscy przechodzą na widownię na dalszą część widowiska (akt II), zakończoną karnawałowym szałem brazylijskiej samby.
Taki nieostry podział spektaklu ma swoje zalety: przede wszystkim nie rozbija jedności całego przedstawienia, nie powoduje gwałtownego, sztucznego, przerwania jego akcji, a jednocześnie daje nowe wrażenia. "Te dwa akty nie są zbyt dosłowne, to metafora - mówi Ewa Wycichowska - chodzi tu i o akt twórczy i akt jako odkrywający to, co zakryte, i rodzący coś nowego, także seksualny". Ta metafora może być jednak odczytana i w inny sposób: "miękkie", rozmyte przejście między aktami to niwelowanie ostrych granic między pokoleniami, dziedzinami sztuki, postawienie akcentu na ich współpracę, szukanie łącznika między nimi. ![]() Świadczyłaby także o tym wypowiedź Ewy Wycichowskiej: - "To jest spektakl o artystach tej dziedziny sztuki, o ich przeszłości, dniu dzisiejszym i być może przyszłości. Te dwa akty dzieją się między dzisiejszym widzem a artystami dziś. Przenikanie między nimi jest tak różnorodne, że każdy powinien tu znaleźć coś dla siebie, co zrozumie - a nie musi rozumieć wszystkiego. Jest czasami tragicznie, czasami optymistyczne, czasami kontrowersyjnie estetycznie, tak jak jest to w dzisiejszej sztuce. Do spektaklu zaprosiłam moich kolegów z obu teatrów (z pewnego klucza), którzy nadal pracują w tej dziedzinie, ale już od wielu lat nie wychodzili na scenę. Chciałam im pokazać, że mogą, musiałam im dać przykład, że można, że artystą jest się także wówczas, kiedy ciało jest inne, zmieniają się warunki fizyczne. To pokazują zresztą już wszyscy, ale ja pokazałam dwie generacje artystów obok siebie, ze sobą. Artyści zawsze są niespełnieni, bo zawsze chcą zrobić więcej niż im jest dane. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||