

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościOd gazeciarza do mistrza baletu
Strona 6 z 9
Po nim zwabiłem Mistrza do swego pokoju w hotelu, odkorkowałem czterdziestoprocentową polską narkozę, doprosiłem do towarzystwa Krzysztofa Brygidera i Arka Ducha, których Conrad wyjątkowo tolerował a nawet lubił, prywatnie nie przepadając za pozostałymi członkami zespołu. Był to dzień w którym skończył 50 lat. Nie uczestnicząc zwykle w tego typu uroczystościach zrobił wyjątek, snując wspomnienia, po każdym kieliszku coraz bardziej fantastyczne. O śpiewaniu w chórze katedralnym księdza Wacława Gieburowskiego (stąd koleżeństwo ze Stefanem Stuligroszem, byli przecież prawie rówieśnikami), bohaterstwo i śmierć ojca w wojnie bolszewickiej (fotografa lub świadków przy tym nie było), miłość do Matki, która jako pianistka grała Impromptu Fantasi (Roma Juszkat, która bywała w ich domu twierdziła, że nie było tam fortepianu), przyjaźnienie się z Arturem Millerem podczas pobytu w Ameryce i sympatii, jaką darzyła go minister Furcewa (wtedy nie był jeszcze ani razu w Związku Radzieckim).
Obaj młodzi tancerze z zachwytem słuchali tych konfabulacji, ilustrowanych krokami i pozami baletowymi, gdy Mistrz mógł jeszcze ustać na nogach. Gdy zaś równowaga zaczęła się chwiać, a repertuar wspomnień stawał się coraz bardziej fantastyczny, wyprowadziliśmy Solenizanta do własnego pokoju, rozebrali, położyli do łóżka i uśpili śpiewając nabożne, baletowe piosenki. Na temat własnej twórczości choreograficznej Conrad nie musiał konfabulować. Gdziekolwiek pokazywaliśmy Odwieczne pieśni, Cudownego mandaryna, Stabat Mater, Epitafium dla Don Juana, Adagio Albinoniego, 4/4, Ognistego ptaka czy Krzesanego, wszędzie ukazywały się pozytywne, a często entuzjastyczne krytyki, nie mówiąc o niemilknącym aplauzie publiczności. Swój zespół uzupełniał głównie absolwentami poznańskiej Szkoły Baletowej, którzy prócz klasyki wnosili do repertuaru technikę współczesną i wkrótce – przynajmniej niektórzy – zostali solistami. Byli to między innymi Ewa Pawlak, Anna Staszak, Jolanta Dybuś, Mariola Henrykowska, Bożena Lasota, Juliusz Stańda, Emil Wesołowski, Jacek Solecki, Franciszek Knapik, Zbigniew Krzeszowiak, Krzysztof Brygider. Po 10 latach kompletując zespół powstającego Polskiego Teatru Tańca, na jego czele postawił Romę Juszkat, Lubomirę Wojtkowiak, Przemysława Śliwę, a po roku powracającego z Wrocławia Wiesława Kościelaka. W międzyczasie pojawili się młodsi absolwenci Szkół Baletowych, uzupełniając pierwszą ekipę PTT (Ewa Owczarek, Zbigniew Misiuda, Ryszard Baranowski, Ryszard Węgrzynek, Henryk Minkiewicz, Mirosław Pach, Zbigniew Łakomy). |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||