

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościKorepetytor wokalny musi mieć psi węch w kwestii emisji głosu
Strona 1 z 3
Rozmowa Joanny Tumiłowicz z Marcinem Koziełem, pianistą i korepetytorem wokalnym studentów z Uniwersytetu Muzycznego z Wiednia oraz wielu międzynarodowych śpiewaków
Przyjechał Pan do Lublina na kolejną edycję Opera Master Class i prowadził zajęcia z bardzo dobrze zapowiadającymi się głosami solowymi z Polski i zagranicy. Pańskie uwagi w stosunku do uczestników były niekiedy zaskakujące. Proponował Pan np. naśladowanie komara albo wiedźmy. Niektórzy śpiewali do swoich dłoni albo kładli palec na ustach. – Usiłuję znaleźć drogę do wyobraźni danej osoby, aby jej przekazać prawidłowe ustawienie aparatu głosowego. A przecież najważniejsze jest, czy taka rada skutkowała poprawieniem emisji w danej arii czy scenie operowej. Fortepian był moją pierwszą miłością, ale od kiedy zacząłem się zajmować doradzaniem profesjonalnie solistom od fortepianu musiałem „zjeść własne ego”. Robienie w biznesie śpiewanym to ciężki zawód. Nie mogę dopuścić, by w głosie artysty były wady, nie mogę więc być bezradny, ale stać się ich podporą.
Ale przecież każdy śpiewak trochę inaczej reaguje na rady korepetytora, ma za sobą trochę inną szkołę, nie zawsze rozumie czego dotyczą uwagi. – Ja też nie chcę mu wywracać świata do góry nogami. Czasem pojawia się uwaga, która brzmi z pozoru głupio, zawsze daje wybor: bierz jak ci się podoba albo zapomnij co powiedziałem. Ja jednak muszę próbować dotrzeć do jego wyobraźni, a wtedy dotrę do prawidłowego wokalnie śpiewu. Po wielu latach uczenia jestem trochę jak pies, który instynktownie czuje gdzie jest hamulec w ciele śpiewaka. Czuję to, czego być może inni nie dostrzegają, potrafię zlokalizować źródło błędu.
Zyskał Pan spore zaufanie największych solistów, współpracował z takimi gwiazdami jak Piotr Beczała czy Anna Netrebko. Jak wyglądała Pańska droga na szczyt? – Miałem szczęście współpracować jako pianista z maestrami najwyższej próby. Np. świetną Haliną Mickiewiczówną, niezwykłym sopranem koloraturowym, która szkoliła się jeszcze pod okiem legendarnej Ady Sari. Później moją mistrzynią stała się profesor Helena Łazarska. Towarzyszylem jej na wielu kursach w Polsce i za granicą, grałem dobrowolnie na wielu jej lekcjach (by np. poznać jak najwięcej repertuaru) na uczelni, w której ja teraz pracuję czyli w Universität für Musik und darstellende Kunst w Wiedniu. Sekundowałem jej aż do dnia, gdy postanowiła wrócić do Polski. To z nią przećwiczyłem cały repertuar, ona mnie nauczyła słyszenia i krytycznego słuchania ludzkiego głosu. Uczepiłem się jej jak rzep psiego ogona, siedziałem u niej na lekcjach, grałem na fortepianie i można powiedzieć, że „zamykałem za nią drzwi wiedeńskiej klasy”. Teraz ja na tej uczelni prowadzę klasę korepetycji wokalnej.
|
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||