

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościKrzysztof Jakowicz – grać lepiej jutro niż dzisiaj
Strona 5 z 7
– Dodam jeszcze, że miałem jeszcze lekcje z prof. Eugenią Umińską, która była nadzwyczajną osobą. Na studia w USA rekomendowali mnie Bronisław Gimpel i Henryk Szeryng, bo uważali, że polecają człowieka, który na to zasługuje. Od nich Josef Gingold dowiedział się, że warto mnie przyjąć do swojej klasy. Dostałem stypendium i dopiero jak pojechałem na studia, prof. Gingold usłyszał moją grę po raz pierwszy. To były takie czasy, kiedy słowo, rekomendacja były czymś ważnym. Dzięki mojej obecności w Bloomington (proszę tego nie traktować jako przechwałkę), w 1965 roku zaproszono prof. Wrońskiego, aby tam uczył. Po kilku latach zaproponowano mu nawet stały pobyt, ale ciągle tęsknił za Polską. Rozumiem to, bo miałem także szereg propozycji prowadzenia klasy skrzypiec w Ameryce i Japonii, ale więzi z Polską były bardzo silne i wróciłem. Trudno żałować, bo jako artysta i pedagog czuję się człowiekiem spełnionym. Mam też piękną rodzinę i nigdy bym jej nie pozostawił na dłuższy czas.
Jest to rodzina skrzypków. Pan Jakub Jakowicz, Pana syn, będąc dzieckiem myślał, że tak jak w jego domu, wszyscy ludzie grają na skrzypcach. – Słyszał, jak na skrzypcach gram ja, córka Ewa i Julia – moja wspaniała żona, utalentowana skrzypaczka i kameralistka. Przychodzili do domu także uczniowie, odwiedzali nas koledzy i graliśmy wspólnie – dla niego było naturalne, wszyscy grają na skrzypcach i on także chciał grać na tym instrumencie. Cieszę się, że został skrzypkiem, chociaż wielokrotnie mu powtarzałem, że jak interesuje go coś innego, to może zrezygnować, bo wiem, jaki to trudny zawód, ilu wymaga wyrzeczeń, jak zaborcza jest muzyka, bo zajmuje mnóstwo czasu, często kosztem rodziny. Za uprawianie tego zawodu płaci się wysoką cenę, ale gdybym jeszcze raz miał się urodzić i wybierać, to też zostałbym skrzypkiem. Wśród wielu płyt z Pana nagraniami znajduje się krążek, na którym utrwalone zostały utwory polskich kompozytorów, a każdy z nich został przez Pana wykonany na innym instrumencie. Miałam przyjemność być na koncercie w sali balowej łańcuckiego Zamku w ramach Muzycznego Festiwalu w Łańcucie, podczas którego wykonał Pan ten repertuar. Publiczność z wielką uwagą patrzyła, jak brał Pan do rąk instrumenty i słuchała ciekawych opowieści na ich temat i pięknych utworów. – Koncert w Łańcucie cieszył się wielkim zainteresowaniem, mam też piękne zdjęcie z paroma skrzypcami zrobione w Filharmonii Podkarpackiej przez altowiolistę Orkiestry Filharmonii Podkarpackiej i fotografa pana Piotra Gajdę. Nagrywając płytę i wykonując koncerty, chciałem udowodnić, że polskie lutnictwo ma takie same tradycje jak Włosi czy Francuzi. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||