

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościKrzysztof Jakowicz – grać lepiej jutro niż dzisiaj
Strona 4 z 7
Nie był jednak skrzypkiem, nie znał wszystkich możliwości tego instrumentu, a brak mu było takiego doradcy, jakiego miał Karol Szymanowski w osobie Pawła Kochańskiego. Postanowiłem dokładnie przeanalizować partię skrzypiec. Dzisiaj parę godzin poświęciłem na odświeżenie sobie tej Sonaty i ułożenie partii skrzypiec na nowo. Mam nadzieję, że to będzie bardzo ciekawe nagranie. Jestem przekonany, że w pracy nad przygotowaniem utworów ciągle musi nam towarzyszyć ciekawość świata i tego, co robimy, musimy dążyć do upragnionego celu, który ciągle się oddala. Odnajdujemy wówczas nowe brzmienia, którymi możemy zainteresować słuchaczy. To stałe dążenie do doskonałości jest istotą naszego zawodu. Jeśli ktoś mi mówi, że zrobiłem postępy, to ja się cieszę, bo usłyszałem coś, o co mi chodzi – grać lepiej jutro niż dzisiaj.
Takie myślenie i działanie ma wpływ na ciągle doskonałą Pana formę. – Spotykam się z faktem, że ludzie podchodzą z rezerwą do wykonawców w moim wieku, sądząc, że mają wszystko, co najlepsze, już za sobą. Dlatego ja muszę się starać grać lepiej niż młodzi (nie chodzi tu tylko o technikę, ale o stronę muzyczną), aby słuchający mnie mówili: „…ten stary jeszcze nieźle gra”. Mobilizuje mnie jeszcze fakt, że przez całe życie nie miałem managera. Pracuję sam, mam wspaniałe grono ludzi, którzy wierzą w moją pracowitość, zdolności i darzą mnie zaufaniem – czasami ono się waha, ale jestem często zapraszany do wykonania koncertów czy nagrań. To są dla mnie nagrody za konsekwencję, upór i cierpliwość w pracy.
Występuje Pan często jako solista, kameralista i z towarzyszeniem orkiestr wykonując dzieła z różnych epok – od dawnych mistrzów poczynając, aż po kompozycje współczesne. Niedawno występował Pan z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej, w Leżajsku słuchaliśmy recitalu solowego, kilka dni później występował Pan z synem Jakubem w Puławach, a w Mielcu z towarzyszeniem fortepianu. Cały czas trzeba mieć przygotowany ogromny repertuar. – Artysta zawsze musi mieć w rezerwie co najmniej trzy lub cztery koncerty, bo zdarzają się czasami nagłe zastępstwa i wtedy trzeba być gotowym nawet tego samego dnia. Kiedyś zadzwonił do mnie inspektor orkiestry z Warszawy i prosił, abym wystąpił z Koncertem skrzypcowym Mieczysława Karłowicza. Odpowiedziałem, że bardzo chętnie, a wtedy usłyszałem – próba jest za półtorej godziny. Przegrałem jeden pasaż, potwierdziłem, że za chwilę będę i wieczorem był koncert. To wymaga stałej pracy nad repertuarem. Ostatnio brak mi grania w większych zespołach kameralnych. Kiedyś takie koncerty odbywały się w dworku Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. Graliśmy wtedy z Waldkiem Malickim, moim synem i innymi skrzypkami, z altowiolistą Stefkiem Kamasą, wiolonczelistą Tomaszem Strahlem. Spotkania z takimi znakomitymi muzykami działają na mnie inspirująco. Otrzymałem zaproszenie do udziału w jury Międzynarodowego Konkursu Wiolonczelowego im. Witolda Lutosławskiego w roli przewodniczącego. Zastanawiałem się nad tą propozycją, bo przecież jestem skrzypkiem, a wybitnych wiolonczelistów nie brakuje. Organizatorzy stwierdzili, że byłem wykonawcą bardzo cenionym przez patrona konkursu i będę gwarantem sprawiedliwego traktowania młodych artystów. Do pewnego stopnia rozumiem ich prośbę. W Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego także przewodniczył jurorom na przykład dyrygent. Kiedy byłem uczestnikiem tego konkursu w 1962 roku (otrzymałem III nagrodę i nagrodę specjalną Henryka Szerynga), przewodniczył jury Zdzisław Górzyński, a później Stanisław Wisłocki. Miałem zaproszenie do udziału w jury ostatniego konkursu Wieniawskiego, ale nie zgodziłem się, bo deklaracje przewodniczącego miały się nijak do jego postępowania – słowa i czyny muszą iść w zgodzie – tego nauczyli mnie prof. Tadeusz Wroński, Witold Lutosławski, Josef Gingold czy Bronisław Gimpel. Zawsze staram się iść ich śladem. Postawy różnicy w czynach i słowach nie odpowiadają mi – dlatego zrezygnowałem z pracach jury w konkursie Wieniawskiego, natomiast przyjąłem zaproszenie do konkursu wiolonczelowego, który odbędzie się w 2024 roku.
Wymienieni profesorowie: Tadeusz Wroński i Josef Gingold byli Pana mistrzami. Po uzyskaniu dyplomu z wyróżnieniem w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie w klasie prof. Tadeusza Wrońskiego, studia w Indiana University w Bloomington w Stanach Zjednoczonych także ukończył Pan z wyróżnieniem. W połowie lat 60-tych ubiegłego stulecia trzeba było mieć szczęście, aby studiować w Ameryce. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||