

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Rozstanie nie tylko z Joanną Cortés
Strona 2 z 2
W okresie warszawskim do bogatego już jej repertuaru weszła jeszcze Adalgisa w Normie, Fedora, Salome i Lady Makbet, a po przejściu do Poznania Elektra Theodorakisa, Cześnikowa w Strasznym dworze, nie licząc wielu powtórzeń najwybitniejszych kreacji z poprzednich teatrów.
Jej piękny głos, niezwykła muzykalność, efektowna uroda i wybitny talent sceniczny, były głęboko zakorzenione w tradycji rodzinnej. Babka – Wanda Ruśkiewiczowa, znakomita pianistka-korepetytorka, akompaniatorka i przyjaciółka Jana Kiepury. Matka – Hanna Piliczowa, wykładowczyni w Akademii Muzycznej w Warszawie, u której studiował między innymi Bogusław Kaczyński, ojciec – absolwent Wyższej Szkoły Operowej w Poznaniu, wieloletni solista Opery Wrocławskiej (tenor liryczny Ludwik Mika), wreszcie mąż – meksykański dyrygent, po którym odziedziczyła nazwisko i urodziwego syna Piotra, absolwenta fakultetu reżyserii teatralnej.
Zbyt osobiście i intymnie zabrzmiałyby w dniach żałoby wyznania dotyczące licznych, wspaniałych cech charakteru Joanny. Jej fantastycznego stosunku do świata i ludzi, osoby uważanej powszechnie za postać o pięknym charakterze i zniewalającej dobroci. Do innej okazji pozostawiam również wspomnienia z jej trudnego dzieciństwa i wczesnej młodości, co ją ukształtowało na dalsze, niełatwe przecież życie.
Ciężko jest rozstawać się z każdym żołnierzem opery polskiej. Coraz ciężej z tymi, którzy odchodzą nagle, zbyt wcześnie, w pełni sił do pracy a zwłaszcza, dysponującymi niepowtarzalnymi talentami. Nie pociesza myśl, że po nich przychodzą następni i wszystko trwa nadal. Tamtych ma się głęboko w sercu i nic ich stamtąd nie wyrzuci. Taką artystką była dla mnie i na zawsze pozostanie Joanna Cortés.
Jeśli jestem czytany w zaświatach proponuję, aby zanim się wszyscy tam znajdziemy zatrudniać postacie, o których dziś wspomniałem w jakiejś operowo-baletowej realizacji. Niechby stworzył ją oczekujący tam ciągle na ziemski pochówek Krzysztof Penderecki. Tytułu nie śmiem sugerować, bo za życia też nie zawsze mnie słuchał. Bez względu na to, co by to było, już teraz mam ochotę na pisanie o tym felietonu. Nie mam wątpliwości, że byłoby to dzieło wspaniałe.
Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||