

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Festiwale, obchody, rocznice
Strona 2 z 2
Moje dzieciństwo i wczesna młodość upłynęły w Zagłębiu, gdzie nie było jeszcze mody na festiwale. Wszelkie obchody i rocznice były zwykle ignorowane chyba że 1 Maja, bo to święto pracy i szło się na pochód, a nie do szkoły, biura, czy fabryki.
Natomiast poważnym problemem było upamiętnianie rocznic śmierci znajomych, przyjaciół i krewnych, którzy choć już ciałem na cmentarzach, duchem ciągle rezydowali w naszych głowach, a wspomnieniami niejednokrotnie w naszych sercach.
Po to, aby móc z tęsknotą myśleć o kimś bliskim, musi on - co oczywiste - najpierw zejść z tego świata. Tak się stało z naszym sąsiadem Ciopińskim naszym cenionym zdunem mieszkającym ze swą liczną rodziną na parterze naszego domu czynszowego w oficynie, bo lokale na froncie były o wiele droższe, a Ciopiński część swych dochodów nieustannie przepuszczał przez gardło i już na wystawne lokale nie starczało. Ale był osobą publicznie lubianą, budującą i naprawiającą piece kaflowe nadzwyczaj solidnie, bo kaloryferów centralnego ogrzewania w domach czynszowych jeszcze nie było.
Toteż wiadomość, że Ciopiński wrócił nad ranem do domu „pod dobrą datą” (tak się u nas mówiło), zatoczył się w progu i upadł nieżywy, wywołała szok mieszkańców i szczere współczucie dla osieroconej wieloletniej rodziny. Prawdę mówiąc my - dzieci z „luksusowego” frontu - nie bardzo dotąd interesowaliśmy się potomstwem Ciopińskiego, nie dopuszczając do wspólnych zabaw niedomytych, nędznie ubranych, usmarkanych i skorych do zaczepek o byle co. Na podwórku często wołały do nas „daj se ugryźć” gdy wynosiliśmy z domu jakieś kanapki, słodycze czy owoce.
Teraz sytuacja się zmieniła moja ulubiona dozorczyni Kazimiera Kaszubowa uciszała na podwórku nasze zbyt głośne rozmowy. Przed drzwiami Ciopińskich stało wieko ozdobnej i zamożnej trumny, a we wnętrzu mieszkania leżał nieboszczyk na prowizorycznym katafalku, otoczony świecami i kwiatami w doniczkach, przyniesionych przez lokatorów ze wszystkich pięter. Pobożne kobiety z sąsiedztwa przyszły śpiewać nabożne pieśni żałobne, a potomstwo nieszczęśnika, tym razem wymyte i odświętnie ubrane, patrzyło na nas z poczuciem wyższości, że wreszcie odgrywa główną rolę. Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||