

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
80 lat Teatru Dzieci Zagłębia
Strona 1 z 2
Osiemdziesięcioletni Teatr Dzieci Zagłębia to mój rówieśnik. Już w pierwszych latach jego istnienia (jestem trochę starszy!) odwiedzałem jego spektakle jako przedszkolak, a począwszy od pierwszych klas szkoły podstawowej byłem stałym widzem wszystkich spektakli w latach 1950-1957, prowadzany do Domu Katolickiego (tak się wówczas nazywało tę siedzibę teatralną koło będzińskiego cmentarza przy ul. Sobieskiego, obecnie Teatralnej), z całą klasą szkolną i nauczycielami. W latach licealnych chodziłem sam z przyzwyczajenia, a podczas studiów i potem, w dowód wierności sztuce teatralnej mojego rodzinnego miasta.
Nie tylko. Byłem wielbicielem, a z czasem przyjacielem Janiny Rose, wielce utalentowanej aktorki odgrywającej szereg interesujących ról, poruszając kukiełkami ale również grając postacie sceniczne tak, jak w teatrze dramatycznym. Obok niej występowała Janina Dormanowa (żona dyrektora), z latami obejmując role coraz młodszych amantek, co nazywaliśmy wtedy nadużywaniem pozycji towarzyskiej. W zespole aktorskim znajdowała się również Mirka Zakse, siostra mojego szkolnego kolegi, początkujący wtedy a potem wybitny na warszawskich scenach i w filmie Janusz Gajos, wreszcie Marek Gołębiowski, w naszych czasach studenckich czarujący wrocławski mim, który finał aktorstwa poświęcił sztuce dla dziecka.
Przed większością spektakli ukazywał się na tle kurtyny dyrektor Jan Dorman i zanim rozpoczęło się widowisko, rozprawiał kilkanaście minut o temacie przedstawienia, zdradzał tajniki wykonania, odkrywał niektóre zawiłości akcji starając się, abyśmy już wstępnie „zaprzyjaźnili się” z jego teatrem.
Nie wszystkim się to podobało, zniecierpliwionych opóźnieniem się początku spektaklu. Mnie – przeciwnie! Jeszcze w szkole podstawowej zacząłem podejrzewać, że przychodzę do tego teatru właśnie na oracje Jana Dormana. Zawsze były ciekawe, klarowne, przynosiły wiedzę o sztuce i jej genezie, a prelegent był człowiekiem bezpośrednim, interesującym, dowcipnym i przyjaznym. Kiedy po latach otrzymywałem pochwały za komentarze do repertuaru muzycznego w studenckich klubach Pro Musica, zawsze w myślach powtarzałem: „mam to po Dormanie”.
Moje dorosłe kontakty z tym wspaniałym twórcą teatralnym zawdzięczam wybitnej zagłębiowskiej lekarce – dentystce dr Jadwidze Dramińskiej i jej muzyczno-teatralnym posiadom towarzyskim, podczas których Jan Dorman był zawsze największą atrakcją. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||