

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
O czym pisał Lechoń 75 lat temu?
Strona 1 z 2
Aby uciąć wszelkie plotki uczciwie wyznam, że zebranie różnorodnych wypowiedzi i opinii tego niezwykłego pisarza zawarte w jego Dzienniku zawierającym blisko 2000 stron było możliwe dzięki temu, że ordynator szpitala MSW w Poznaniu wybitny urolog Tomasz Deja wraz ze swym zespołem młodych świetnie funkcjonujących lekarzy, wypuścił mnie na chwilę ze swych objęć i oddał na kilka zabiegów do poznańskiego Szpitala im. Św. Jana Pawła II w ręce Pani Ordynator Elżbiety Wójcik, słynącej z profesjonalizmu i urody oraz młodej pani dr Agnieszki Wojak, pełnej uroku i zaangażowania.
Piszę o tym w nadziei na szybkie dojście do zdrowia, ale również okazję i czas na grzebanie w lechoniowych wyznaniach, które – jak wynika z otrzymanych opinii czytelników – wzbudziły zainteresowanie, więc kolejną ich porcję przytaczam poniżej:
„Rozmowy (przy lodówce w kuchni) z Arturem Millerem (niegdyś świetny prokurator w Polsce) o wybuchu wojny 10 lat temu… Miller był razem z nieszczęsnym Boyem w czasie jakiegoś bombardowania i twierdzi, że Tadeusz zachowywał się z wielką odwagą. Jego śmierć naprawdę męczeńska w Oświęcimiu rozgrzeszyła go z żałosnej kolaboracji literackiej z bolszewikami – ale znając go wiedziałem, że dotknięty był prawie paranoidalną nerwową obawą, z góry więc uważałem za prawdopodobne, że może się załamać poniżej swego prawdziwego charakteru. Dlatego to co Miller opowiadał, było dla mnie rewelacją i dowodem, że mimo woli krzywdziłem Boya. Robiąc teraz ciągłe obrachunki z przeszłością – doszedłem do wniosku, że był on jednym z pisarzy i ludzi którzy najbardziej zaważyli na moim rozwoju”. (wrzesień 1949).
„Znalazłem stary, z przed dziesięciu lat program Baletu Polskiego, który był moim pomysłem i który bez mego maniackiego uporu nie byłby powstał. Kiedy dostałem tej manii – nie było ani tancerzy, ani baletów, ani baletmistrza, ani pieniędzy. Była tylko karteczka, na której naskrobałem piękny projekt z dość dowolnie zestawionymi cyframi. Ta karteczka sprawiła, że po pół roku przyjechało do Paryża około czterdziestu tancerzy, powrócona polskiej sztuce Niżyńska, pięć nowych baletów, tzn. nowych partytur i dekoracji – słowem Balet Polski, jak różczką tak tą karteczką wywołani z nicości… Jeżeli coś udało mi się w życiu zrobić – co nie powstałoby bez poetyckiej fantazji, jeżeli kiedyś miałem uczucie w życiu tworzenia tak jak w poezji – to było to wtedy, gdy mój pomysł Baletu z niepraktycznego urojenia zamienił się w olśniewające widowisko, które zdobyło Paryż. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||