

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Operowa prapremiera na „Malcie”
Strona 1 z 2
Nie jestem pewien, czy dobrze uczynili organizatorzy tegorocznej, 35-tej już edycji Festiwalu „Malta” w Poznaniu, zapraszając mnie i zachęcając do wzięcia udziału w prapremierze opery Głos potwora, stworzonej przez kompozytora Alka Nowaka, librecistę Roberta Bolesto i reżyserkę Agnieszkę Smoczyńską. Ten muzyczno-teatralny utwór został zainspirowany filmem Agnieszki Holland, królowej polskiej sztuki filmowej, która przyjechała na „Maltę” firmując poniekąd prezentowanie tu kilku innych swoich dzieł.
Program tegorocznej „Malty” potwierdza swe wysokie ambicje artystyczne i repertuarowe, a patronat i mecenat Festiwalu sprawowany przez Dominikę Kulczyk stał się czymś najtrafniejszym i najlepszym, co mogło się „Malcie” przydarzyć.
Toteż byli tacy, co w piątek 28 czerwca tuż przed rozpoczęciem prapremiery Głosu potwora na scenie Auli Artis próbowali mnie przekonać, że każdy temat jest odpowiedni, aby na jego kanwie stworzyć dzieło operowe, w co wątpiłem niepotrzebnie wciągnięty w powierzchowną, przedpremierową dyskusję. Wkrótce po zaledwie 70 minutowym spektaklu okazało się, że to właśnie ja miałem rację. Sama idea operowej inspiracji twórczości Agnieszki Holland zasługuje na uznanie i promocję. Ale przełożenie treści wybitnego filmu Europa Europa na język sztuki lirycznej, to już problem, o który rozbiło się to skądinąd cenne przedsięwzięcie, mimo oryginalnego, ale mało czytelnego nawiązania do antyku. Moje wieloletnie obserwacje i doświadczenia podpowiadają, że wielokrotnie częściej anemiczne tematy literackie lub teatralne, wsparte – najlepiej dobrą – muzyką, kreują interesujące spektakle operowe. Natomiast tematy wstrząsające literacko i scenicznie w połączeniu ze sferą dźwięków i śpiewem, bardzo często tracą swój wymiar dramatyczny, ekspresję i wymowę.
Tak było właśnie od początku prapremierowej prezentacji Głosu potwora. Już sam tytuł operowej wersji filmu Europa Europa wzbudził moje wątpliwości. Dla kogoś, kto nie był w kinie mógł on być sygnałem do tandetnej opowieści o straszydłach, które nachodzą bogobojne babcie i niegrzeczne dzieci.
Czołowy bohater z konieczności musiał wywnętrzać stan swej duszy, śpiewając długie, zbyt długie monologi. Konwencja rozgrywania wątłej akcji teatru w teatrze z orkiestrą umieszczoną w głębi sceny nie pomogła w potęgowaniu wrażeń, jakie założyli sobie librecista i reżyserka. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||