

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Bytom odkrywa nieznanego Verdiego
Strona 1 z 2
Z blisko 30 dzieł tego operowego geniusza w codziennym repertuarze pozostało do dziś tylko kilkanaście tytułów. To wiele, ale Luizę Miller odkrył dla polskiego teatru operowego i odważył się pokazać na scenie Opery Śląskiej dopiero jej dyrektor Łukasz Goik, co jest – jak napisano w programie – jego historyczną zasługą.
Luiza Miller oparta na Schillerowskiej Intrydze i miłości została zapomniana, ale tylko u nas. Na świecie grywano ją w miarę często, począwszy od prapremiery w Teatro San Carlo w Neapolu (1851), a zaraz potem w Palermo, Padwie, Mediolanie, Filadelfii, Paryżu, Nowym Jorku i Londynie.
Metropolitan w swej historii zagrała Luizę dwukrotnie, w latach 1929 i 1968, Teatro Massimo w Palermo w roku 1963, mediolańska La Scala (1976), a w bliższych nam czasach Prinzregententheater w Monachium (2017) i Opera Paryska (2008) z rewelacyjnym w partii Millera Andrzejem Dobberem.
O wiele częściej tytuł ten pojawia się w nagraniach, gdzie w partii tytułowej swą sztukę wokalną uwieczniły takie gwiazdy, jak Antonietta Stella, Anna Moffo, Gilda Cruz-Romo, Montserrat Caballé, Katia Riccarelli, Aprile Millo, Marina Rebeka i Ana Maria Martinez.
Wśród tenorów w partii Rudolfa brylowali Giuseppe di Stefano, Carlo Bergonzi, Richard Tucker, Luciano Pavarotti, Jose Carreras i Placido Domingo, a potężną partię Millera śpiewały takie barytony jak Cornell MacNeil, Sherrill Milnes, Matteo Manuguerra, Renato Bruson i Vladimir Chernov.
Bytomska prezentacja Luizy Miller na polskiej prapremierze 16 listopada br. okazała się rewelacją. W dziewięciospektaklowym cyklu codziennych spektakli przy pełnej frekwencji ( co dotychczas w Polsce nie udało się nikomu), obejrzałem ostatnie dwa (30 listopada i 1 grudnia). Sukcesem tego przedsięwzięcia okazała się znakomita obsada solistów.
Partię tytułową wspaniale śpiewała włoska sopranistka Cristina Gianelli, a następnego dnia jeszcze lepiej Izabela Matuła, urodą głosu, techniką, temperamentem i talentem aktorskim pasująca się na czołowa gwiazdę opery polskiej, bo młoda, urodziwa i robiąca na scenie wielkie wrażenie.
Rudolfem był koreański tenor Sang-Jun Lle, artysta utalentowany, wokalnie i aktorsko interesująco interpretujący tę trudną rolę. Ale urodą głosu nie dorównujący Łukaszowi Załęskiemu, który następnego dnia dał popis wokalistyki w iście światowym stylu. Słychać w tym było ingerencję jego pedagoga prof. Krzysztofa Bednarka, obecnego na bytomskiej widowni, aby doglądać wokalnej jakości swego wybitnego absolwenta i zbierać liczne gratulacje. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||