

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Powiem otwarcie, czego nie lubię …
Strona 1 z 2
Postanowiłem to wyjaśnić, uzupełniając wiedzę – zwłaszcza moich regularnych czytelników – o negatywnych preferencjach swego felietonisty.
Zacznę od spacerów, za którymi nie przepadam, a gdy się już do nich przymuszę, odczuwam ewidentne poczucie zmarnowanego czasu. To może odbić się – powie ktoś – na moim zdrowiu. Możliwe, ale tym zajmę się po setnej rocznicy urodzin, do której – ku przerażeniu moich wrogów – jest coraz bliżej. Jestem wręcz wrogiem puszczania muzyki w restauracjach i kawiarniach, gdzie przychodzi się – poza konsumpcją – aby porozmawiać. A jakiekolwiek granie tylko przeszkadza, o czym pisałem już nieraz.
Nie znoszę – nie wiedzieć czemu – gotowanej marchewki (preferuję tartą), pochopnego przechodzenia na Ty, nadmiernego ględzenia przez telefon i natrętnego obchodzenia imienin, z wymuszonymi prezentami, banalnymi życzeniami i niemądrymi toastami.
Poważniejszą sprawą jest mój brak akceptacji dotyczącej coraz bardziej powszechnej kremacji zwłok. Jeśli po mojej śmierci ktoś tak zadecyduje, będę go straszył w nocy, a w dzień podstępnie podkładał nogę, przyczyniał się do nękających go nagłych wypadków z nabiciem guza włącznie, poślizgiem na zbity pysk, lub przejechaniem motocyklem na czerwonym świetle. Zwolenników kremacji ostrzegam ponadto, że na skutek tej bezbożnej procedury pozbawia się ludzkość relikwii, gdyby ktoś chciał kogoś beatyfikować i wynosić na ołtarze. Przypominam przy tym, że palenie zwłok jest obyczajem niechrześcijańskim i oczekuję, że kościół wreszcie tego zakaże.
W dziedzinie teatralnej nieodmiennie moje wzburzenie wywołują oklaski, jakimi obdarzają się wzajemnie artyści, stojący na scenie po zakończeniu przedstawienia. Miarą sukcesu jest owacja publiczności w odpowiedzi na zbiorowe i indywidualne ukłony. Mądry reżyser powinien je zaplanować i nawet przećwiczyć, a nie puszczać wszystko na żywioł, w którym stojący w tle sceny chór lub balet klaszcze solistom według własnego uznania, wymuszając tym samym oklaski zmęczonej publiczności oraz dyktując, co było najlepsze w oglądanym właśnie przedstawieniu. A już kuriozalnymi jawią się przemówienia dyrektorów teatrów po zakończeniu spektakli premierowych, co zdarza się niestety coraz częściej.
Najpierw pracownik techniczny wynosi na scenę mikrofon, przerywając tym samym trwające jeszcze brawa. Potem wychodzi dyrektor i wymienia sążnistą listę sponsorów, dzięki którym dzisiejszy spektakl zaistniał. Następnie dziękuje realizatorom, a zwłaszcza temu, którego artyści przywołali na scenę krzycząc „reżyser, reżyser”. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||