

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Nie ma się z czego cieszyć!
Strona 2 z 2
Coraz częściej w programach spektakli pojawiają się podwójne nazwiska wykonawców płci jak najbardziej żeńskiej. W ten sposób artystki sygnalizują swe – w życiu prywatnym – powodzenie. Znam przypadek, że pewien meloman ożenił się ze śpiewaczką tylko dlatego, aby jego nazwisko widniało również na afiszach teatralnych. Z przerażeniem myślę, co by się stało, gdyby niegdysiejsza gwiazda polskiej operetki Beata Artemska zażądała w publikacjach wszystkich sześciu nazwisk, jakie odziedziczyła po żyjących i zmarłych mężach. Albo wzięta obecnie reżyserka Maria Sartova, tylko że miała ich jeszcze więcej! Dobrze, że ten bezrozumny obyczaj nie dotyczy mężczyzn, bo u niektórych liczba nazwisk byłych żon byłaby większa, niż tytułów spektakli w których występowali. Czasami z lękiem otwieram niektóre programy teatralne, zanim zacznie się przedstawienie. To co wypisują tam redaktorzy tych publikacji pod nazwiskami solistów i realizatorów, zakrawa na pandemonium i demencjum. Zwykle opierają się na zeznaniach samych artystów, ale czym skromniejsza kariera i dorobek sceniczny, tym więcej nic nie znaczących szczegółów, spektakli, kursów mistrzowskich, udziału w konkursach, epizodów i rzekomych sukcesów.
Ze spraw poważnych, kolejny raz korzystam z zanegowania sensu konkursów na stanowiska dyrektorów teatrów. Wystarczy spojrzeć , kto obecnie kieruje polskimi teatrami operowymi i jakie są tego rezultaty, albo ile konfliktów i nieporozumień przynoszą te konkursy w teatrach dramatycznych, aby domagać się powrotu do personalnej odpowiedzialności liderów organów założycielskich za decyzje dotyczących dyrektorów teatrów. A nie bezrozumne ukrywanie się za opiniami niekompetentnych grup „jurorów”, kierujących się zwykle sprzecznymi interesami, a jeszcze częściej merytorycznym nikiforyzmem. Nie mówiąc już o „ustawianiu” tych konkursów, co wyziera niemal z wszystkich werdyktów i decyzji, dalekich od jakiejkolwiek troski o przyszłość instytucji artystycznej.
Kończę napiętnowaniem zwrotu „cieszę się!”, używanego codziennie wielokrotnie w każdym wystąpieniu naszych przywódców. Nie wdając się w jakikolwiek sens i treść tych przemówień przyznać trzeba, że są oni niezłymi mówcami: Prezydent – zasadniczy i nudny, premier – nieustannie mówiący i obiecujący, a prezes – kokietliwy, przymilny, a nawet zalotny.
Niechże jednak przestaną używać zwrotu „cieszę się!”. Bo naprawdę, patrząc na to co dzieje się wokół, nie ma się z czego cieszyć! Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||