

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Po co nieboszczce parasolka?
Strona 2 z 2
W Bydgoszczy 11 marca obejrzałem przedstawienie Fausta Gounoda na którym jubileusz 30-lecia wierności Operze Nova obchodził Jacek Greszta (gratulacje!), śpiewając partię Mefistofelesa. Towarzyszył mu przebrany za diabełka tancerz, który wykonał szereg trzymających się akcji baletowych wariacji mimo, że jego nazwisko pominięto w – zresztą ciekawie zredagowanym programie.
Po zaledwie kilku wcześniejszych realizacjach operowych (Carmen, Stiffelio, Cosi fan tutte) Paweł Szkotak wyreżyserował w swym rodzinnym mieście Fausta, dając spektakl na poziomie europejskim. Mimo przeniesienia akcji w okolice I wojny światowej (świetne kostiumy Martyny Kander) w śmiałej, sugestywnej, wykorzystującej maksymalnie mechanikę bydgoskiej sceny oprawie scenograficznej Mariusza Napierały powstało przedstawienie, w którym poszczególne sceny jednocześnie emanują urokiem romantycznej opery francuskiej i literackim pierwowzorem Johanna Wolfganga Goethego. Spośród wielu znakomitych rozwiązań reżyserskich wyróżniam inscenizację ruchową Ballady o złotym cielcu i zaskakującą choreografię walca w II akcie. W scenach tych błysnęła talentem nieznana mi dotąd Iwona Runowska, której przyszłe prace choreograficzne będę śledził z zainteresowaniem, bo jest na co popatrzeć.
Wśród solistów zachwyciła mnie Julia Pruszak w roli Małgorzaty oraz Dorota Sobczak jako zakochany Siebel. Martę Schwerlein kreowała Małgorzata Ratajczak w garsonce zbyt modern, ale z głosem, jak nie przymierzając armata na Ukrainie. W partiach drugoplanowych wystąpili: obdarzony urodziwym barytonem Bartłomiej Kłos jako Wagner oraz Sylwester Kostecki w roli Starego Fausta. Dyrygował Piotr Wajrak, jak zwykle sprawnie i czujnie, choć momentami orkiestra grała zbyt głośno.
Według reżyserskiej koncepcji Pawła Szkotaka spektakl rozpoczyna się w prosektorium, gdzie urzęduje Stary Faust. Na zakończenie (bez Nocy Walpurgi) też wracamy do prosektorium i patrzymy, jak mały diabełek wypycha na środek sceny wózek z nieżywą już Małgorzatą, a Stary Faust trzyma nad nią rozpostartą czarną parasolkę, którą następnie składa i umieszcza obok nieboszczki.
Po zakończeniu przedstawienia, ukłonach i owacjach, elegancka bydgoska publiczność wracając do domu zachwycona tym co widziała, zadawała sobie dręczące pytanie: Po co nieboszczce ta parasolka? Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||