

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościWykonanie „Toski” Pucciniego – Aula UAM – Teatr Wielki w Poznaniu
Strona 5 z 5
Najważniejsi są śpiewacy, bo bez nich nie ma opery. Potem dyrygent i orkiestra. Na końcu reżyser ze scenografem. Dlatego często zamiast oglądać dziwactwa szalonych inscenizatorów poprawiających kompozytora (przykład: Straszny dwór bez arii Hanny, bo reżyserce tekst nie pasuje do jej koncepcji) wolę wykonania koncertowe albo po prostu słuchanie oper w nagraniach płytowych.
Skłoniła mnie do tych uwag krótka „recenzja” osoby, którą bardzo szanuję, Doroty Szwarcman – w „Polityce” – z wystawienia opery Turandot Giacoma Pucciniego na scenie Opery Krakowskiej. Rozumiem, że redakcja dała jej bardzo mało miejsca. Ale żeby najważniejszymi, a praktycznie jedynymi (innych tylko wzmiankuje) osobami, o których pisze, były panie reżyserka i scenografka z ich „wizją” planety Arrakis z filmu „Diuna”, a nazwiska dyrygenta nie poznajemy nawet ze stopki pod tytułem, bo tam obok kompozytora jest tylko reżyserka!
A śpiewacy są jedynie wymienieni i wyłącznie w kontekście tego, jak wpisali się w inscenizację. Czyżby w Turandot, jednej z najpiękniejszych oper, z piekielnie trudną partią tytułową, efektowną tenorową Kalafa (aria „Nessun dorma”) i drugą sopranową, cudownie liryczną Liu, byli tak fatalni, że lepiej o tym nic nie napisać, żeby ich i dyrekcji opery nie urazić? Czy może nie śpiewali, tylko mówili? A może zdaniem autorki artykułu śpiewacy w operze już są zupełnie nieważni? I tą autorką jest wykształcona muzycznie Dorota Szwarcman! Naprawdę mi smutno. Piotr Nędzyński |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||