

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościMoniuszkowskie samogwałty
Strona 2 z 2
Przeszedł sam siebie w znęcaniu się nad tym repertuarem Mariusz Treliński, realizując Halkę w Theater an der Wien. Bohaterka tytułowa była restauracyjną kuchtą i hotelową sprzątaczką, Jontek-kelnerem, Janusz pijakiem i rozpustnikiem, Zofia rozwydrzoną panną młodą, a Stolnik cynicznym geszeftmenem. Wszystko w oparach alkoholu, rui i poróbstwa, przy akompaniamencie polskich tańców narodowych, z transmisją telewizyjną i powtórzeniem premiery na scenie Teatru Wielkiego w Warszawie. Całe szczęście, że w repertuarze Opery Narodowej jest również tzw. Halka wileńska na Scenie Kameralnej, gdzie można ewentualnie kierować liczne wycieczki szkolne, bo duża scena, nosząca notabene imię Stanisława Moniuszki powinna być po każdym takim spektaklu odkażana lizolem, tak jak zrobiłem to z moim aparatem telewizyjnym po retransmisji tego bezeceństwa.
Nie dają mi również spokoju samogwałty uprawiane na repertuarze moniuszkowskim przez Teatr Wielki w Poznaniu, także mój Teatr, którym kierowałem przez lat 15, grając nowe inscenizacje dzieł jego patrona: Verbum nobile i Flis (Conrad Drzewiecki), Halka (Marek Weiss-Grzesiński) i Straszny dwór (Emil Wesołowski).
Przed dwoma laty z przerażeniem obejrzałem i skomentowałem Halkę wydumaną przez Pawła Passiniego, w której ze sceny i widowni wiało paranoją, chorobą umysłową i dewiacją inscenizatora. Tak pomyślaną produkcję wywieziono aż gdzieś na Karaiby, gdzie grano ją w plenerze na wiejskiej drodze dla jakichś tubylców, którzy dotąd nigdy nie słyszeli o sztuce operowej. To zawstydzające dziwadło nagrodzono później nawet w Wenecji za absolutną inność, artystyczny bełkot i paranoiczną rzekomo odwagę.
Tak ośmielone artystyczną bezkarnością obecne kierownictwo Gmachu pod Pegazem postanowiło na nowo odkryć, dawno już odkrytą Parię. Tylko po wojnie interesująco zrealizowano ją we Wrocławiu, Bytomiu, Poznaniu, Warszawie, Łodzi i Szczecinie (nagranie DVD pod dyr. Warcisława Kunca). Trzykrotna prezentacja tego przedsięwzięcia w poznańskiej hali sportowej Arena wiała chaosem, bałaganem, dziwactwami i nie miała nic wspólnego z walką Braminów z Pariasami w starożytnych Indiach, na czym tak bardzo zależało Moniuszce, pragnącemu tym dziełem dołączyć do XIX-wiecznej europejskiej mody na sceniczny egzotyzm.
Uprawiając moniuszkowski samogwałt Teatr Wielki w Poznaniu zamiast wziąć się za organizację – spóźnionych już – obchodów 100-lecia opery polskiej w Poznaniu zabrał się za pastwienie nad Strasznym dworem, aby rzekomo wypromować to dzieło rękami realizatorów cudzoziemskich, co opiszę za tydzień. Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||