

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości„Wypełniło się”
Strona 2 z 4
Swą karierę rozpoczął od błyskotliwego „zgarnięcia” wszystkich trzech nagród na II Konkursie ZKP dla młodych twórców za wysłane pod różnymi godłami kompozycje Strofy, Emanacje i Psalmy Dawida. Mimo przekonania o programowości Jego muzyki, pisanej najczęściej na zamówienie (utwory sakralne, muzyka sceniczna), w znacznej mierze posiada ona charakter absolutny, a wszelkie zewnętrzne odniesienia pozostają wtórnej natury. Na przykład kompozycja pierwotnie zatytułowana technicznie 8’35 od czasu ile zajmuje jej wykonanie, dopiero post factum opatrzona została tytułem Trenu pamięci ofiar Hiroshimy (znacznie później artysta podobnie postąpi z Koncertem fortepianowym zadedykowanym ofiarom ataków na World Trade Center z 11 września 2001 roku z podtytułem Zmartwychwstanie).
I pod takim mianem zdobył światowy rozgłos jako rejestr niewyobrażalnych wręcz możliwości brzmieniowych tradycyjnego instrumentarium, w tym przypadku smyczkowego, wskutek zastosowania niekonwencjonalnych sposobów artykulacji. Jednym ze źródeł inspiracji miał być odgłos wizgu kół na szynach zakręcającego z ulicy Długiej na Basztową starego wagonu linii 21, dochodzący aż do Jamy Michalikowej, gdzie w młodości kompozytor pracował z powodu trudnych wówczas warunków mieszkaniowych. Odznaczał się bowiem niebywałą zdolnością wyłączania się z otaczającego hałasu o czym świadczy opowiadana przez Barbarę Penderecką anegdota, że na plaży w Jastrzębiej Górze skomponował Stabat Mater, mimo zawzięcie kłócących się obok szwagierki z mężem. Wspomnianym środkom artykulacyjnym poświęcił powstający w różnych okresach życia cykl trzech praktycznych traktatów instrumentacji – De natura sonoris. Ich występowanie prowadziło często do buntów tradycyjnych muzyków filharmonicznych, którzy w trosce o swoje instrumenty odmawiali udziału w wykonaniu, wymagającym stosowania efektów quasi-perkusyjnych jak uderzanie smyczkiem lub dłonią o pudło rezonansowe czy pulpit. Wiązał się z tym także nietypowy, graficzny zapis partytur z tego okresu, bardzo często pieczołowicie rozpisywanych na głosy i nuty przez prowadzących je dyrygentów (Leonard Bernstein kiedyś przeprowadził nawet eksperyment, zapisując swoją Mszę w formie graficznej oraz tradycyjnie nutowej). Postępował tak i sam Penderecki, kiedy w latach siedemdziesiątych wziął do lewej ręki batutę, rozwijając, wzorem Gustawa Mahlera, równoległą karierę dyrygencką.
|
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||