

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościKrólestwo głosów
Strona 3 z 4
W wykonaniu Parii dobrze, czysto i nienagannie intonacyjnie zaprezentował się Chór Filharmonii Narodowej (orkiestra przyjechała z Poznania) przygotowany przez Bartosza Michałowskiego. To dzięki niemu sceny zbiorowe nabierały dramatyzmu, a dodatkowo dwoje chórzystów włączało się do akcji na zasadzie solistów. Robili to bardzo przyzwoicie, a publiczność obserwowała, jak po zaśpiewaniu kilku taktów chórzyści biegli truchtem w głąb sceny i stawali karnie w szeregach chóru. To był dodatkowy element „inscenizacji”, ale raczej przypadkowy. Sporą dawkę wokalistyki przyniósł koncert Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia pod dyrekcją Aleksandra Liebreicha i tutaj mieliśmy przegląd sposobów wykorzystania ludzkiego głosu na przełomie epok, postromantyzmu i modernizmu. Aga Mikolaj, sopran z niemieckiego obszaru językowego i Amerykanin zadomowiony w Niemczech Raymond Ayers. Aga Mikolaj budziła podziw wykonując atonalne pieśni Albana Berga do słów Petera Altenberga – były to opisy pocztówek.
Śpiewała, naturalnie, bez wysiłku ani mitręgi, z pamięci, jakby to były popularne dziecięce melodyjki. Po niej Reymond Ayers wyśpiewał Mahlerowskie Pieśni wędrownego czeladnika, sucho, surowo, miejscami nawet siłowo, a w drugiej części koncertu artyści na zmianę prezentowali Alexandra Zemlinsky'ego pieśni z Symfonii Lirycznej do słów Rabindranatha Tagore oczywiście w tłumaczeniu na niemiecki – nazwiska tłumacza na niemiecki ani na polski nie podano. W tym utworze zalety sopranistki z wadami barytona wzajemnie się niwelowały, może dlatego, że Zemlinsky operuje stylistyką usytuowaną w połowie drogi między Mahlerem a Bergiem. Miłą niespodziankę przyniósł recital pieśniarski Benjamina Brunsa, który wykonał pięknym, mocnym i nośnym tenorem Beethovena Do dalekiej ukochanej i Schumanna Miłość poety. Towarzyszyła mu bardzo muzykalnie pianistka Karola Theill. Sala kameralna Filharmonii Narodowej jest idealnym miejscem dla takich recitali, bo jej akustyka oddaje całą urodę brzmienia i barwy, a śpiewak choć wykonywał i interpretował niemieckie pieśni z ogromnym przejęciem, poruszając się w skali od bardzo subtelnego piano do swobodnego forte, robił to całkowicie swobodnie i bez wysiłku. Dawał przy tym taką masę dźwięku, że nie powinno nikogo dziwić, że słuchają go także na festiwalach w Bayreuth. Do recitali pieśniarskich trzeba też zaliczyć występ Małgorzaty Walewskiej z orkiestrą Filharmonii Szczecińskiej. W programie był Mieczysław Karłowicz, jego wspaniałe, romantyczne pieśni w orkiestrowym opracowaniu Piotra Mossa. Dyrygent Rune Bergmann, który ponoć usłyszał o Karłowiczu po raz pierwszy, gdy przyjechał dyrygować do Szczecina, z wielkim pietyzmem poprowadził z pamięci jego Symfonię Odrodzenie, ale także towarzyszył śpiewaczce w Pieśniach, przeplatając jej występ Pieśniami bez słów, wyłącznie wykonywanymi przez orkiestrę. Można więc było podziwiać rzemiosło kompozytorskie Piotra Mossa, który ubarwił te drobne nastrojowe utwory wieloma pomysłami kolorystycznymi. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||