

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościKrólestwo głosów
Strona 2 z 4
Słuchacze zapewne zadawali sobie pytanie, czy to możliwe, aby Berlioz pisał pieśni do tak „słabych” wierszy? Lepiej nieco było z tłumaczeniami Pieśni i tańców śmierci Goleniszczewa-Kutuzowa, może dlatego, iż podobne były do Gautiera, ale bardziej jadowite i szorstkie. Śpiewał je ze smakiem świetny rosyjski bas Nikolay Didenko, który jednak musiał się zmagać i czasami przegrywał ze zbyt głośno grającą Santander Orchestrą. Dyrygent Maciej Tworek w ogóle nie przejmował się wolumenem sekcji dętej blaszanej. Być może zaważyła też tutaj dosyć awangardowa instrumentacja akompaniamentu fortepianowego cyklu Modesta Musorgskiego. W sumie nie wiadomo do końca, czyje opracowanie pieśni przyjęto do wykonania, bo w książce programowej Festiwalu napisano, że utwory opracował na orkiestrę nowatorski kompozytor rosyjski Edison Denisow, zaś w folderze stoi, że instrumentacja jest dziełem Dymitra Szostakowicza. Komu wierzyć?
Okazją nadzwyczajną rozkoszowania się głosami było kompletne koncertowe wykonanie opery Stanisława Moniuszki Paria. Tutaj na czoło wybiły się dwie postacie, wykonująca w zastępstwie partię Neali Katarzyna Hołysz, oraz występujący w roli Dżaresa Szymon Komasa. Ich głosy korzystnie wybijały się na tle pozostałej obsady, były mocne i dźwięczne, prawidłowo prowadzone i wrażliwe na piękno muzyki Moniuszki. Katarzynie Hołysz zdarzały się co prawda niewielkie niedociągnięcia na wysokich fermatach, zaś Szymon Komasa miał nieco bełkotliwą dykcję, choć wybrano włoską wersję libretta. W sumie jednak ta para miała wszelkie cechy pełnokrwistych bohaterów operowych. Nieźle spisywał się w roli Arcykapłana bas Robert Jezierski, choć tutaj także przydałaby się większa moc przekazu muzycznego. W ogóle wydaje się, że od strony muzycznej opera Moniuszki trochę straciła wykonywana po włosku. Z polskimi słowami poszczególne kwestie, zwłaszcza dramatyczne duety wspaniale oddawały muzycznie emocje bohaterów, bo też oni zdecydowanie wczuwali się w swoje role. W wersji włoskojęzycznej wszystko stawało się bardziej obojętne, „szklane”, klasyczne i sądzę, że nie było to tylko odczucie publiczności, ale także samych wykonawców. Najbardziej wyrazisty przykład to interpretacja roli Idamora przez białoruskiego tenora lirycznego Yuri Gorodetskiego. Już nie chodzi tylko o drobną i szczupłą postać śpiewaka, ale o jego warunki głosowe, pięknie i lekko prowadzone kantyleny, które w sumie miały wychodzić z usta wodza zwycięskiej armii, kogoś takiego, jak Radames w Aidzie.Gorodetski o powierzchowności Cherubina z Wesela Figara nie bardzo tutaj pasował, a śpiewał pięknie, zgodnie z zasadami lirycznej wokalistyki bel canta. Jedyne co usprawiedliwia obsadzenie go w roli Idamora, to recenzje z prapremiery Parii w 1869 roku, jeszcze za życia kompozytora. Warszawskie gazety pisały wówczas, że wykonawca tej roli był zbytnio liryczny a za mało dramatyczny. Jedyny akt „odwagi” na jaki zdobył się tenor, to pocałunek złożony na dłoni swojej wybranki-sopranistki. Może Łukasz Borowicz pragnął w ten sposób nawiązać do „pierwowzoru” dokładnie w 150 rocznicę prapremiery? |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||