

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościOperetkowa Warszawa i Wilno nad Brdą
Strona 1 z 3
Pomysł aby przenieść akcję Księżniczki czardasza z Budapesztu i Wiednia do międzywojennej Polski zagościł już w głowie reżysera Wojciecha Adamczyka na początku obecnego stulecia. Barwne postacie znanej operetki przemianowano konsekwentnie na przedstawicieli polskiej elity, hrabiów, senatorów, oficerów, którzy swoje prywatne życie spędzali w modnych lokalach. I tylko szansonistkę Sylwię Varesco pozostawiono w spokoju, aby mogła bez problemów pełnić rolę tytułowej Księżniczki czardasza. W Bydgoszczy na scenie Opery Nova, gdzie operetka otwierała XXI Bydgoski Festiwal Operowy koncepcja „spolszczenia” rozwinęła się w całej rozciągłości. Sylwia zatem kocha polskiego porucznika z arystokratycznym rodowodem, a on nie może popełnić mezaliansu do chwili, gdy wyjdzie na jaw, że jego mama, księżna Izabela, zanim weszła do towarzyskiej elity była szansonistką we Lwowie. Dla realizacji muzycznej przedstawienia ten fakt ma pewne znaczenie, bo w oryginale mamusia amanta nie miała popisowej arii, a tutaj wybrano dla niej numer wokalno-taneczny z obfitej twórczości kompozytora, który energicznie wykonała Katarzyna Nowak-Stańczyk.
W ogóle polskie wątki są tutaj głównie słowne, niekiedy wizualne choć szczęśliwie także pewien szczegół muzyczny uzasadnia taką metamorfozę. W środkowej części przedstawienia pojawia się bowiem wzięty z innego utworu Kálmána Marsz weselny Mendelssohna przerobiony na czardasza z malutką wstawką – melodią polskiej piosenki żołnierskiej – Przybyli ułani pod okienko. Na scenie pojawia się kilku oficerów w tradycyjnych polskich mundurach, którzy prężą się i strzelają obcasami, więc publiczność ma wystarczającą dawkę nostalgicznych wzruszeń. Przy okazji wyszedł na jaw fakt, że tradycyjnie uszyty mundur nie nadaje się do tanecznych popisów operetkowych, bo bluza uparcie „jedzie do góry” i trzeba ją nieustannie obciągać. Z tym kłopotem dzielnie się mierzył Adam Zdunikowski, tenor od wszystkiego, który debiutując w Księżniczce czardasza udowodnił, że ten lekki wymagający nie tylko śpiewania, ale także tańczenia, skakania, mówienia rozmaitych dowcipnych kwestii i wyczyniania pociesznych gestów, mieści się w jego możliwościach artystycznych. I tutaj smutna refleksja. Nie ma u nas dziś śpiewako-aktorów, którzy specjalizują się w wykonawstwie operetkowym. Czasy króla polskiej operetki Ryszarda Tarasewicza i cesarzowej Grażyny Brodzińskiej odeszły w mroki historii wraz z likwidacją pierwszej sceny tego gatunku – operetki w warszawskiej Romie. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||