

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościKlęska poznańskiego „Parsifala”
Strona 2 z 4
Na dodatek twórcy poznańskiej inscenizacji wyprali ją starannie z wszelkich autorskich didaskalii, na scenie nie pojawia się ani Graal, ani święta włócznia będących istotą tego dzieła. Za to mamy pomalowane na biało czubki palców Parsifala, który odziany w dziwaczny kostium bardziej przypomina misia Yogi niż tytułowego bohatera. Towarzyszy mu jako alter ego tłumacz języka migowego, który „tłumaczy” to o czym on śpiewa – ależ łopatologia. Zresztą o brak właściwego ukształtowania charakterystyki postaci, ubranych w banalne współczesne kostiumy, mam do reżysera największe pretensje.
Odnoszę wrażenie, że soliści zostali pozostawieni sami sobie i każdy ratował się jak mógł, więc w tym przypadku trudno mówić o jakichkolwiek kreacjach. Gurnemantz bardziej przypomina skrzyżowanie wędrownego nauczyciela, kronikarza i bibliotekarza noszącego na plecach swoje księgi, niż dostojnego mędrca zakonu rycerzy św. Graala. Amfotras jest wożony na wózku inwalidzkim (pomysł już mocno ograny), a Titurel wygląda jak mumia. Kundry też nie doczekała się w tej inscenizacji wyrazistych rysów skomplikowanej dwoistości swojej natury. W przypadku Parsifala i Kundry zabrakło mi tej charakterystycznej dla nich przemiany duchowej, a już ich wielki duet miłosny w II akcie jest swoistym kuriozum pozbawionym mistycznego przesłania. Długo by jeszcze można wymieniać bezsensowne pomysły grupy „Hotelu Pro Forma”, z których każdy oddala od istoty przesłania tego dzieła. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||