

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościWspomnienie z Las Vegas/Hollywood
Strona 2 z 3
Pierwotnie opera nosić miała tytuł „Przekleństwo” (pod takim zagrana została we Lwowie 11 września 1875), które bohater ściąga na siebie, szydząc z Monterone, ojca uwiedzionej wcześniej przez Księcia dziewczyny, a którego los dotknie niebawem jego samego. W tym ujęciu okazuje się on arabskim szejkiem, wskutek czego dramat ten zyskuje głębszy wymiar konfliktu religijno-kulturowego, co Rigoletto dodatkowo zwielokrotnia, narzucając na głowę chustkę na podobieństwo tałesu. To ciążące nad postaciami fatum pojawia się już na początku w formie egipskiego sarkofagu, przynoszonego przez uczestników zabawy, a z którego wyciągnięta zostaje młoda dziewczyna (czyżby córka Monterone?). Później rekwizyt ten posłuży do uprowadzenia Gildy, córki Rigoletta. Najwięcej na zmianie czasu akcji zyska ostatni akt, kiedy speluna płatnego mordercy Sparafucile przemieniona zostanie w salon go-go (na zakończenie swojej pieśni „La donna è mobile” Piotr Beczała zakręci nawet efektowny piruet na rurze, popisując się swoją sprawnością fizyczną), którego rozbłyskujący neon zastąpi błyskawice w scenie burzy, towarzyszącej tragicznemu splotowi wydarzeń. Na koniec, finałowy duet z worka zastąpiony zostanie duetem z bagażnika limuzyny, w którym Sparafucile ukrył ciało żyjącej jeszcze Gildy, pchniętej nożem w zastępstwie Księcia, w którego obronie stanęły dwie, zakochane w nim kobiety: Magdalena, siostra zbira, oraz sama Gilda, decydująca się ofiarować zań swoje życie. Będzie jeszcze miała na tyle siły, by, śpiewając, pożegnać się z ojcem (to ulubione rozwiązanie Verdiego, że wspomnę zasztyletowanych: króla Gustawa w „Balu maskowym” i tytułowego Otella, a także podduszoną Desdemonę, wykonujących jeszcze dłuższe ustępy muzyczne). Można mieć natomiast pretensję do reżysera, że nie potrafił rozegrać kluczowej sytuacji, kiedy przychodzący do pałacu po porwaniu córki Rigoletto, nie wychodząc ze swej roli i śpiewając beztroską pieśń „La ra, la ra”, stara się jednocześnie, pełen niepokoju, dowiedzieć czegoś o jej losie, natrafić na najmniejszy jej ślad. W końcu jednak to opera i liczy się przede wszystkim muzyka. Słoweński baryton Željko Lučić w tytułowej roli stworzył sugestywną i złożoną postać targaną wewnętrznymi sprzecznościami, choć w jego śpiewie zabrakło może większej gęstości głosu i siły wyrazu, zwłaszcza monolog „Pari siamo”, w którym ujawnia się wspomniane rozdarcie wewnętrzne Rigoletta, nie wywierał odpowiednio złowieszczego wrażenia, a przecież następuje po spotkaniu ze Sparafucile, płatnym mordercą, oferującym mu swe usługi (w tej roli wystąpił wiarygodny zarówno pod względem postaciowym, jak i wokalnym, świetny bas słowacki Štefan Kocán). |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||