

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościWakacyjne spotkania z nowojorską Metropolitan w krakowskim „Kijowie”
Strona 3 z 3
Inscenizacja Bartletta Shera Napoju miłosnego łączy urok staroświeckości (scenografia stylizowana na arkadyjski krajobraz wiejski oraz włoskie campiello, czyli małomiasteczkowy placyk) z do pewnego stopnia ekstrawaganckimi kostiumami (Adina nosząca kaftan i kapelusz amazonki, ten ostatni nawet do ślubnej sukni, widmowi pomocnicy Dulcamary, niczym zjawy przesuwają się pośród sitowia w tle). Z kolei sam groteskowy Dulcamara (w tej roli charakterystyczny Ambrogio Maestri) więcej ma w sobie z pajaców z trupy Cania z opery Leoncavalla niż maski commedia dell’arte, a przecież Donizetti pochodził z Bergamo, ojczyzny tego włoskiego gatunku teatralnego. Przy okazji nie sposób pominąć, że również w Met kostiumolodzy zamiast ukryć i zatuszować mankamenty sylwetek śpiewaków, jeszcze tylko je eksponują. Matthew Polanzaniego, odtwórcę Nemorina, a więc było nie było amanta, tylko na początku drugiego aktu przyodziano w przykrywający jego wydatne biodra zgrabny fraczek, na dodatek za sprawą ciemnego koloru oraz kroju wyszczuplający jego figurę, by niebawem znów wcisnąć go w ciasno opasane spodnie. Wszelako pod względem wokalnym góruje on nad resztą obsady, tworząc głęboko przemyślaną i muzycznie wyszukaną interpretację. W zależności od sytuacji i stanów uczuciowych postaci starannie dobiera odpowiednią barwę oraz sposób artykulacji (np. stosując falset, ale bez popadania w tym względzie w manieryczność), stroniąc od zewnętrznego popisu i pustych efektów, ale zarazem imponując swobodą operowania głosem i sięganiem bez wysiłku do wysokich dźwięków.
Anna Netrebko być może nie dysponuje wymarzonym głosem do tej partii, w której pożądany jest lekki sopran koloraturowy (ale gdzie dziś taki znaleźć?), potrafi wszakże kształtować kantylenę na sposób belcanta, a więc płynnie i ze znaczną dozą subtelności, a koloratury odznaczają się pewną krągłością, choć nie dostaje im perlistości. Mariusz Kwiecień śpiewa z dużą swobodą, choć pod względem aktorskim operuje ograniczonym repertuarem scenicznych „wyrazów”, poczynając od groźnego marsa, a na śmiechu z odchylaniem do tyłu głowy kończąc. Ale w tym przypadku szarżowanie idzie w parze z szarżą sierżanta, którym jest tromtadracki Belcore. Prowadzący orkiestrę Maurizio Benini nadał przedstawieniu odpowiednie, wyraziste tempo. Lesław Czapliński |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||